poniedziałek, 28 listopada, 2022

Piekielna zmienniczka

A ja trochę z innej beczki, bo szefa mam naprawdę świetnego i nie mogę się przyczepić. To chyba moja pierwsza praca, w której czuję się dobrze i z chęcią rano jadę do niej.

Problemem jest współpracowniczka.

Na punkcie jesteśmy we 2. Praca po 12h, dni do dogadania między nami. Ja tworzę grafik, ale nie ma problemu ze zmianami w nagłych sytuacjach. Wiadomo, nie wszystko człowiek przewidzi. Sama nie raz dzwonię i pytam, czy możemy się zamienić.

Byłam teraz na urlopie, około 1,5 tygodnia. Telefony z pytaniami jeszcze ok. Rozumiem, jeszcze się uczy i nie wszystko ogarnia. W piątek telefon. „Możesz w poniedziałek przyjść za mnie na jakieś 2h? Zapomniałam o dentyście i teraz do mnie dzwoniła”. Tyle byłoby z urlopu. Akurat byłam w mieście, więc mówię, że nie ma problemu. Nie raz szła mi na rękę, więc uznałam, że należy się odwdzięczyć.

Przychodzę w poniedziałek na umówioną godzinę i nagle pada pytanie: „Wiesz co, bo ja dopiero dzisiaj o 5 wróciłam z wyjazdu i w ogóle nie spałam. Mogłabyś zostać za mnie do końca dnia?”. Mowę mi odjęło. W końcu odparłam, że mogła do mnie wcześniej zadzwonić. „Nie chciała mnie budzić”. Ja w ogóle nie byłam przygotowana, że mam być nie 2, a 9h. Poza tym miałam swoje plany. Stwierdziła, że ok. Wraca.

I ponownie ta sama śpiewka. „Wiesz, bo dentysta robił mi kanałowe i jak zejdzie mi znieczulenie to ja tu z bólu nie wytrzymam”. Nie, nie mogę zostać. Sama też byłam na kanałowym, a potem normalnie siedziałam w pracy. Pytam czemu w piątek nie uzgodniła ze mną, że po dentyście źle się będzie czuła i nie da rady wrócić. „Bo ona nie wiedziała, co dentysta będzie robił”. Nie minęła godzina i znowu telefon. „A na 19 nie dasz rady? Bo szef nie pozwoli mi wcześniej zamknąć.”

Dzisiaj jestem pierwszy dzień po urlopie. O tym, że nic się nie zgadza, mogę pisać cały dzień. Ani stan towaru w systemie, ani tabelka z rozliczeniem. Nie dopilnowała nawet, żeby głupie rolki do kasy były.

Już szefowi powiedziałam, że następnym razem wyłączam telefon „służbowy”. W razie czego ma mój „prywatny”, a wiem, że nie będzie tego nadużywać i tylko w naprawdę pilnym przypadku zadzwoni.

Najlepsze zostawiam jednak na koniec. Jakiś czas temu pojechałam na weekend w góry i miałam problemy z zasięgiem. Wracam w poniedziałek. Nagle dzwoni szef… z pytaniem, czy to ja jestem dzisiaj w pracy, bo klientka od 10 min stoi i czeka. Mówię, że dzisiaj mam wolne.

Co się okazało?

Moja zmienniczka próbowała do mnie zadzwonić, bo coś jej wypadło i nie mogła przyjść do pracy. Wysłała też sms, ale ze względu na brak zasięgu, nie dostałam go. Pomimo tego, że nic jej nie odpisałam, uznała, że za nią przyjdę. Nawet nie dała znać o całej sytuacji szefowi. Wyszło to dopiero po tym, jak do niej zadzwonił z pytaniem czemu jej nie ma.

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE