wtorek, 16 czerwca, 2026
Strona główna Piekielni współpracownicy Pani sprzątaczka i afera kałowa

Pani sprzątaczka i afera kałowa

0
2106

W jednej z firm, w których miałem okazję pracować pani sprzątaczka uknuła szatańską intrygę. Załatwić swoje potrzeby i zostawić w toalecie wietnam, obwiniając za stan rzeczy losowego pracownika, który był w pobliżu toalety.

Paradoks nie? Brudząca sprzątaczka.

Oczywiście z rozmową z szefem, że owszem ona jest sprzątaczka ale toaleta wygląda jak woodstockowe toje więc to jest znacznie poza logicznym zakresem jej obowiązków.

Rozwiązania szefa od komicznych po nielegalne…

Kamery w toalecie – nie da rady.

Meldowanie wyjścia do toalety – za głupie.

Robienie zdjęć toalety przed i po XD – nie biorąc pod uwagę, że służbowych telefonów nie było.

Odpisywanie czasu spędzonego w toalecie – nie, choć pomysł wypróżniania na czas szybko został ochrzczony mianem BIEGaczki.

Aczkolwiek lista ludzi wchodzących do toalety chwyciła. Kto i o której godzinie z zaznaczeniem czy było czysto.

No i tu pani sprzątaczka wpadła.

Któryś tam czwartek z rana – w toalecie sajgon.

To musiał być pracownik, który wszedł przed nią… ale dzień wcześniej to ona ostatnia wchodziła, żeby posprzątać i dzisiaj ona pierwsza i jedyna była w toalecie…

Płacz, krzyki, groźby, rezygnacja z pracy.

Gówniana sprzątaczka stała się tytułem każdego, kto nie umiał po sobie posprzątać.

Poprzedni artykułWyzysk pod pozorem pomocy
Następny artykułKupony na lunch

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj