poniedziałek, 6 lutego, 2023
Strona głównaPiekielni szefowieJak nie przyjdziesz z powodu choroby to już nie przychodź w ogóle

Jak nie przyjdziesz z powodu choroby to już nie przychodź w ogóle

Czas: około 8-9 lat temu
Miejsce: nieduże miasto
Zawód: robotnik ogólnobudowlany (bez doświadczenia) – pierwsza praca (poza praktykami)
Ekipa: 3 osoby

Znajomy „załatwił” mi robotę, 5zł/h bez umowy oczywiście, na tamte czasy to te 5 zł było mało, jednak po namowach „w domu nic nie wysiedzisz”, „lepiej 5 zł, niż nic” itp. poszedłem, pracowałem, szło mi dobrze.

Zrobiła się zima, dostaliśmy nowe zlecenie.

Szpachlowanie i malowanie nowych budynków + kilka mniejszych budek i jakiś spec zrobił tak, że w jednej budce w ogóle grzania nie było, w drugiej było ustawione na max grzanie i nie dało się tego zmienić, a co chwilę się chodziło z jednej do drugiej, bo tu musiało przeschnąć, tu na raz wszystkich rzeczy się nie wzięło itp. itd., w dodatku na zewnątrz mega wietrznie no i wyszło oczywiście tak, że zaczęło mnie łamać od choroby.

Na początku nie czułem się aż tak tragicznie, więc chodziłem. Pewnego razu, obudziłem się do pracy, miałem blisko 40°C gorączki, nie wiedziałem co się ze mną dzieje, matka myślała że jestem wypity, no więc dzwonię do „szefa”, że mnie po prostu nie będzie i tyle…

Rozmowa wygląda mniej więcej tak:

Ja: no cześć, słuchaj, no nie dam rady przyjść, ledwo na nogach stoję, mam prawie 40°C gorączki
„Szef”: ale jak nie przyjedziesz? Jak chory? Przecież wczoraj byłeś
– no tak, wczoraj byłem i wszystkie poprzednie dni też byłem, mówiłem Ci już kilka dni temu, że się gorzej czuję
– ale jakoś *imię drugiego pracownika* też chory, a jakoś normalnie chodzi do pracy
*Wtedy myślałem, że się przesłyszałem*
– no może i on chodzi, ja do tej pory też chodziłem, jednak teraz nie jestem w stanie nawet na nogach ustać
– dobra, to ja dziś nie przyjedziesz, to już w ogóle nie przychodź
– no dobra, no to nie, bez łaski za 5 zł pracować i to na czarno. Cześć!
– aha, czyli rozumiem, że nie przyjedziesz?
– no mówiłem Ci już, że nie jestem w stanie nawet chodzić
– no to ja przyjadę po Ciebie
*XD*
– no i co ja będę w tej pracy robił? Leżał?
*No i tak chwilę ta rozmowa trwała, stanęło na tym, że jak dziś nie przyjdę, to mam już nigdy nie przychodzić, on ma innych na moje miejsce*

Minęło dosłownie może z 3-4 dni, dzwoni do mnie:

On: jak tam się czujesz, lepiej już?
Ja: no niby lepiej, jednak jeszcze zdrowy nie jestem, a co Ciebie tak moje zdrowie interesuje?
– a przyjedziesz jutro do pracy?
– jakiej pracy? Przecież ja bezrobotny jestem, nie mam pracy
– no jak? Przecież u mnie pracujesz
– no nie, przecież sam mówiłeś, że mam już nie przychodzić
– hehe, no co Ty, przecież to tylko żarty takie były, hehe
– no to chyba słaby żart, bo ja go wziąłem na poważnie, także dziękuję za pracę z takim szefem, cześć!

*Coś jeszcze mówił, jednak się rozłączyłem*

Kolejne z 4-6 dni i podobna rozmowa, bym wrócił + obiecanie podwyżki o 50 zł na miesiąc, oczywiście się nie zgodziłem. Za każdym razem jak mnie widywał (głównie w sklepie, bo mieszkaliśmy blisko siebie), to pytał, czy przyjadę do niego pracować

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Black Jezus on Porównanie UK z Polską
Grzegorz Brzęczyszczykiewicz on Praca w warsztacie samochodowym w UK
Black Jezus on Mamusia szefa
Robert on Pani Kasia
Grzegorz Brzeczyszczykiewicz on Praca w warsztacie samochodowym w UK
Zombie driver on Klasyczny karynex