sobota, 10 lutego, 2024
Strona głównaPiekielni szefowiePlebiscyt na przedsiębiorcę roku

Plebiscyt na przedsiębiorcę roku

Mój były „zwierzchnik” został nominowany w lokalnym „plebiscycie” 😃 na przedsiębiorcę roku organizowanym przez dość poczytne w regionie medium. Rzecz jasna plebiscyt polegał na… wysyłaniu smsów na najlepszego, naszym zdaniem, przedsiębiorcę.

Już sam fakt wysyłania przez jedną osobę DOWOLNEJ liczby smsów jest wg mnie sporym wypaczeniem wyników i czymś, co z automatu ów plebiscyt powinno kwalifikować jako coś kompletnie nieznaczącego. Ale kit, takie mamy realia, dużo smsów=duży zysk podmiotu go organizującego. Wynik można było obserwować na bieżąco, więc jeśli spadło się w klasyfikacji załóżmy na 7 miejsce, uruchamiało się kontakty, prosiło się rodzinę, znajomych, klientów na oddawanie głosów, aby dogonić liderów.

Żałosny plebiscyt, więc i reguły żałosne. Wygrał więc pewnie ten, komu najbardziej na tym zależało i nakłonił do tego największą liczbę osób. Ale do sedna. No i niesamowitym zbiegiem okoliczności Janusz postanowił zorganizować imprezę firmową właśnie w dniu, w którym miało się okazać, które miejsce zajął. Głosowanie smsowe kończyło się jakieś 2-3 godziny (nie pamiętam dokładnie) po tym jak wszyscy pracownicy dotarli na miejsce imprezy. No i mili Państwo…

Pierwsza godzina imprezy a pracownicy z dłońmi na telefonach i hurtowo wysyłają na Janusza smsy. Nie było to oczywiście z własnej woli pracowników (o nie!), bo Janusz otwarcie do tego nakłaniał. Pod koniec miesiąca miało się okazać telefon czy billing jako dowód ilości wysłanych smsów i ponoć miał zwracać koszty, ale jak było- nie wiem…

Mnie osobiście „zaszczyt” wysyłania płatnych wiadomości ominął, ponieważ zwyczajnie, po ludzku, nie posiadałam aktywnej usługi sms premium, która by na to pozwalała, co spotkało się z grymasem wkur.u i buraczanej po sekundzie mordy Janusza na mój komunikat.

A dzwonić na infolinię w celu odblokowania tej usługi, by podbudować ego byłego szefa po prostu mi się nie chciało. Na imprezę firmową trzeba było oczywiście przynieść swój alkohol, więc największy koszt ponosili pracownicy. Halyny i Grażynki zatrudnione dłużej ode mnie oprócz tego przygotowywały żarło. Dodam, że podczas krótkiej przygody w tej firmie może co druga wypłata w moim przypadku była na czas a pracownicy ciągle chodzili w nerwach, jedni nawet płakali, jeszcze inni korzystali z pomocy psychologicznej, co Janusz sam mi kiedyś zakomunikował.

Często bowiem „prestiż”, nagrody i uznania są następstwem nerwów, nieprzespanych nocy, często nawet stosowania mobbingu na zatrudnionych i szeregowych pracownikach. Wielu pracowników zatrudnionych za najniższą krajową, wysyłanie na urlop wedle uznania Janusza. Taki oto przedsiębiorca stulecia.

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE