Praca na stacji benzynowej – historia Mateusza z Janusz Petrol

0
0
Dawno się zbierałem do napisania tego posta. W końcu stwierdziłem, że się tym podzielę.
Rok 2017, duże miasto na Dolnym Śląsku, praca na stacji benzynowej na podjeździe. Do moich obowiązków należało tankowanie samochodów, utrzymanie czystości w obejściu stacji, generalnie nic trudnego.
Oprócz tego miałem wciskać ludziom droższe paliwo i je zachwalać, za co miałem dostać stosowną premię. Ogólnie miałem zarabiać najniższą krajową + właśnie tę premię.
Po miesiącu pierwszy red flag: dowiedziałem się, że premia została odgórnie wycofana, nie dostanę ani grosza i mam robić za najniższą. Paliwo miałem jednak zachwalać dalej. Teraz już trochę dojrzałem: z miejsca bym podziękował i poczuł się oszukany. Wtedy jednak byłem młodszy a rodzice wychowali mnie w PRL-owskiej kulturze zapierdolu („nieważne jaka praca i za ile, ważne że jest”, „pracy nie trzeba lubić, ma dawać pieniądze”) i pracowałem dalej.
Po jakimś czasie zaczęło docierać do mnie, że mój szef ma coś nie tak pod kopułą. To nie był jakiś stary Janusz, ale młody gościu. Dwa lata starszy ode mnie. Co tydzień robił zebrania. A po jakimś czasie zaczął przeczyć samemu sobie xd
Powiedział, że jak ktoś ma nockę i są dwie osoby na zmianie (dotyczyło to kasjerów, ja robiłem od 9-17 od pon do pt, oni po 12h i wiadomo stacje zawsze są czynne) to on nie widzi problemu że ktoś utnie sobie komara. Byle nie za długo, żeby nie było widać na kamerach i żeby zawsze ktoś stał za kasą.
Po dwóch tygodniach zwolnił dwie osoby za spanie w pracy xD Czaice? Typ zwolnił pracowników za coś na co wcześniej sam dał pozwolenie. Robili to dokładnie tak jak prosił: zmieniali się co 2h- jeden kimał, drugi pracował i tak na zmianę. Drzemali w takich miejscach, że kamera nie łapała. A zwolnił ich za spanie i jeszcze wydzierał się na nich przed zwolnieniem.
Na tych zebraniach zawsze mnie zachwalał. Mówił „bierzcie przykład z pana Mateusza”, „Zobaczcie jak pan Mateusz dobrze pracuje”. Czułem się jak totalny idiota i wbijalem wzrok w ścianę, bo po prostu robiłem swoje. I tak- dobrze czytacie. Typ mówił do mnie na pan i ja też miałem do niego mówić na pan pomimo dwóch lat różnicy. Ale to w sumie ok- kiedyś w sumie ponoć tak było więc mu panowałem, chociaż to było dla mnie trochę dziwne.
I tu nastąpiły dwa zdarzenia, które przelały czarę goryczy: gość poprosił mnie o to żebym przyszedł w 4 soboty na 4 godziny bo menadżerowie mają jeździć i sprawdzać stacje. Zgodziłem się bez wahania: myślę sobie przecież przy normie czasu pracy 40h w tyg za 4 h będzie mi musiał zapłacić 100%, albo chociaż jakiś dodatek dać (byłem zatrudniony na UoP).
Uja tam 🙂 Dostałem zapłatę za 16 godzin. Zrobił mnie w uja po raz 2: najpierw z premią za polecanie, której nie było, potem z nadgodzinami.
Dodatkowo dostałem jeszcze opierdol, bo podjazd nie został zaliczony przez menadżera. Odpowiedziałem że ciężko że by był zaliczony jak menadżer był o 17 i nikt nie ogarnął podjazdu za mnie. Pod moją nieobecność kasjerzy mieli ogarniać podjazd. Nie mówię że mieli od razu sypać sorbent albo auta tankować ale im się nie chciało nawet śmietników wymieniać. Myślę, że ciężko jest być w dwóch miejscach na raz. Chyba że masz na imię Naruto Uzumaki 🙂
Coś we mnie pękło, jak poszedł wymóg odgórnie żeby ujawniać kto ile dostał premii. Zobaczyłem wtedy że moi współpracownicy zarabiają o min. 1000 zł więcej. Zaproponowałem, że chętnie pójdę na weekendy na kasę. Szef się nie zgodził bo ma ludzi. To poprosiłem o podwyżkę. Powiedział że więcej dać nie może. Nie miałem do nich pretensji (wiadomo, pracowali dłużej i we wszystkie dni) tylko czułem się oszukany na tę obiecaną wcześniej premię, na ten dodatek za nadgodziny i byłem wkur*** że dostałem opierdol za nich. Gdyby chociaż wymienili te worki w śmietnikach to podjazd najprawdopodobniej byłby zaliczony, bo do 14 w tę feralną sobotę byłem na miejscu i był porządek.
To w sumie tyle. Mógłbym jeszcze parę słów napisać o moich niektórych współpracownikach i o tym co się stało przy rozliczeniu, ale to już sobie daruję bo szkoda mi na to znaków 🙂
Poprzedni artykułJanusz myślał, że jest reżyserem kina akcji! Kontener z lampami spadł z helikoptera Valeo!
Następny artykułJanusze chcieli wydymać Dżonego, to Dżony wydymał ich.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj