poniedziałek, 28 listopada, 2022
Strona głównaPiekielni szefowie"Przedstawiciel" Handlowy

„Przedstawiciel” Handlowy

Jakieś 5 lat temu, kiedy zaczynałem swoją „karierę” zawodową, miałem w planach zostać przedstawicielem handlowym. Bez doświadczenia, dopiero co po szkole szukałem pracy i znalazłem. Obwoźny przedstawiciel handlowy, firma na potrzebę opowieści zmienię nazwę, niech będzie „JANUSZEX”.

Praca od poniedziałku do piątku + soboty, na wstępnej rozmowie dowiedziałem się, że będę mógł zarobić minimum 2,5k na rękę a górnej granicy nie ma, im więcej sprzedam tym więcej zarobię! Zarobki jak na tamten czas dla młodego chłopaka marzenie.

Kiedy zacząłem pracę niestety nie było już tak kolorowo, okazało się, że pierwszy miesiąc oczywiście bez umowy, ale mówię no trudno. Trzeba się poświęcić by zdobyć doświadczenie i za jakiś czas poszukać czegoś lepszego.

„Szkolenie” przez pierwsze dwa tygodnie, wyglądało w ten sposób, że jeździłem z przedstawicielem, który się zwolnił ale zgodził się mnie „przyuczyć” do zawodu. Sama praca wydawała się w porządku, ale między czasie dowiedziałem się, że na umowie najniższa krajowa, a to co więcej wyrabiam sobie „pakietami”, za sprzedaż, których firmy lodów, które sprzedawałem dają premię dla przedstawicieli ( Firmy lodów, nie właściciel ).

Pomyślałem, może te 2.5k to za soboty (4 soboty w miesiącu, lepiej trochę policzone i 2.5k podstawy jest, a reszta z premii dla mnie, spoko).

Na koniec drugiego tygodnia, poszedłem do szefa i zaczynam temat o umowie, oczywiście atmosfera zgęstniała i dowiedziałem się, że będę musiał pójść do urzędu pracy zapisać się jako bezrobotny i on mnie wtedy zatrudni. Już wtedy zapaliła mi się pomarańczowa lampka ale mówię wszystko da się zrobić, jak obie strony będą w porządku. I wtedy poruszyłem temat kwoty na umowie i kwestię sobót. Dowiedziałem się, że na umowie najniższa krajowa, a za soboty wyrabiam sobie „premiami” za pakiety do firm lodów, które btw. należą się jako premia motywująca do oferowania ich produktów dla przedstawicieli, poza pensją docelową od właściciela firmy.

Mrygająca lampka z pomarańczu na czerwień przestała mrygać a zaczęła się mocno świecić iście krwistym kolorem, kiedy w trzecim tygodniu pracy, objazd po sklepach robiłem z szefem.

Po drodze w rozmowie nasłuchałem się, jakie to czasy mamy, kiedy on rozkręcał firmę, na miejsce jednego pracownika było 50 chętnych i za soboty nie musiał nic płacić. Dodatkowo najniższa krajowa to najgorsze co może być, przecież on wie na ile pracownik zasługuje za swoją pracę. Co więcej, za pierwszy miesiąc pracy, to jeszcze ja powinienem mu zapłacić, bo to on przekazuje mi swoje wieloletnie doświadczenie.

(Praca to dojazd z punktu A do punktu B i pytanie w sklepie czego potrzebują, o oferowaniu konkretnych produktów nie było nawet mowy, każdy właściciel miał gotową listę czego potrzebuje i tyle, więc pracę można nazwać jako dostawca bardziej niż przedstawiciel handlowy).

Punktem kulminacyjnym było to, że ludzie dziś są roszczeniowi i wymagają nie wiadomo czego. Tego samego dnia jeszcze na fajrant poszedłem wyciągnąć zaliczkę, żeby chociaż częściowo pokryć stratę trzech tygodni, dostałem 400zł ( na tamten czas odpowiadało to tygodniowi pracy za najniższą krajową ), podziękowałem i wyszedłem. Chłopakowi z magazynu kazałem przekazać szefowi, że już nie wrócę i poszedłem do domu. 10 nieodebranych połączeń w ciągu godziny.

Konkluzja taka, człowiek z Januszexu wyjdzie. ale Januszex z człowiak nigdy. 😀 Z tego co słyszałem bo to mała lokalna firma, przedstawiciele zmieniali się tam, co miesiąc-dwa, a ostatnio wielki „Szef” jeździ już sam xD.

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE