sobota, 10 lutego, 2024
Strona głównaPiekielni szefowieŻerowanie na osobach niepelnosprawnych

Żerowanie na osobach niepelnosprawnych

Opisywana historia dotyczy lat 2017-2020. Istnieje firma zajmująca się produkcją elementów elektrotechnicznych. Sęk w tym, że zatrudnia tylko ludzi o lekkim i umiarkowanym stopniu niepełnosprawności. (Pomijając ksiegowość, sekretariat).

Ogólnie firma cud no bo daje ludziom z tego rodzaju schorzeniami prace. I właśnie w tym mniej więcej okresie pracowała tam moja ciocia, posiadająca lekki stopień niepełnosprawności z uwagi na choroby kręgosłupa. Ogólnie chwaliła sobie prace. No i któregoś dnia pytam ile tam zarobi. No bo przecież umowa o prace to wszystko legalnie, powinna zarobić przynajmniej minimalną. Odpowiedziała, że to zależy ile zrobi danych elementów – czyli praca na akord rozumiem. No ale ciocia ile?

Trzymacie się mocno?

A no tak 900-1000zł zależy ile zrobię. Ja zdębiałem jak to możliwe, przecież na konto dostajecie minimum minimalną plus premia od tego akordu. Okazuje się, że wszyscy niepełnosprawni dostają karteczki 10 dnia miesiąca z kwotą, JAKĄ MAJĄ ODDAĆ do sekretariatu po wypłaceniu z konta. Praca na akord polegała, że wysokość tego zwrotu była mniejsza lub większa. Finalnie pracowała jak najwięcej, żeby jak NAJMNIEJ MUSIEĆ ODDAĆ. Finalnie 600-900zł do zwrotu.

Wyjaśniła, że chcąc zarobić 1300zł trzeba pracować 12 godzin. Ludzie z niepełnosprawnością 12 godzin dziennie? Jednocześnie wpadłem w taką furię i zrobiło mi się jej potwornie żal. Mowie zgłaszam do PIP dzwonie z tym do TVN, Superwizjera. Zrobię taki gnój tej firmie, że się nie pozbierają. Ciocia się wahała. Ostatecznie uprosiła mnie bym nic nie robił. Dla niepełnosprawnych to jedyna szansa na znalezienie pracy i w tej firmie po prostu było to normą.

Sami pracownicy nie chcieli tego zgłaszać, bo nigdzie by nie znaleźli zatrudnienia. To nie wielkie miasto, tylko polska zaściankowa, ludzie z wiosek. Musicie zrozumieć moją ciocię bała się linczu ze strony innych niepełnosprawnych i tego, że takim donosem pozbawi ich szansy na jakąkolwiek prace i możliwości wypracowania lat pracy do renty. Ostatecznie po prostu odeszła. Były oczywiście przypadki ze ktoś się buntował. Ale szybko był sprowadzany do parteru zastraszony wizją bezrobocia, ponieważ szef był za pan brat z lokalną władzą i kto wie kim jeszcze.

Na podsumowanie z uwagi na zatrudnianie takich osób, jak możecie się domyślić firma dostaje bardzo duże wsparcie z unii, z gminy oraz z zusu. Szef rok do roku z tytułem pracodawcy roku, orzeł przedsiębiorczości. Lokalna władza dumna, że ma takiego przedsiębiorcę u siebie co pomaga ludziom. Kawa z burmistrzem, sponsoring klubu piłkarskiego. Mało kto wiedział (albo wierchuszka wiedziała), że u podstaw tego leży nieszczęście ludzi chorych, którzy są pozbawieni tak sielskiego przebierania w ofertach pracodawców. Nie wiem ile jest paragrafów na taki proceder. Firma działa do dziś, jedyne co się zmieniło to, że kadra została poszerzona o pracowników z Ukrainy. Cichy proceder pewnie trwa nadal w podobnej formie.

Wy się tu martwicie, bo szefowa wam kazała podnieść worek o 5 kg za ciężki albo zostać godzinę dłużej. Nie neguje tego. Ale co ma powiedzieć osoba, która ma np. problemy z poruszaniem się pracując 12 godzin przy maszynie z brakiem jakiekolwiek wizji odskoczni od tego trudu z myślą, że legalnie zarobione pieniądze będzie musiała oddać?

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

2 KOMENTARZE

  1. Eh… Kiedyś dostaję telefon:
    – Dzień dobry, firma xyz, składał pan CV?
    – Tak.
    – Najważniejsze – czy ma pan orzeczenie o niepełnosprawności? Najlepiej ciężki stopień, ale umiarkowany też się nada.
    – Mam umiarkowany.
    – O to super, a jest pan zdrowy?
    – … Słucham?!
    – No bo to na magazynie trzeba nosić paczki z kafelkami 60kg.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE