Czy AI zabierze nam pracę? Historie ludzi, którzy już stracili zatrudnienie

0
53

Pytanie „czy AI zabierze nam pracę?” przestało być domeną futurystów i pisarzy science-fiction. To realna obawa, która staje się codziennością dla rosnącej grupy specjalistów. Sztuczna inteligencja, szczególnie modele generatywne, weszła na rynek pracy szybciej, niż przewidywały regulacje i strategie adaptacyjne firm. Analizując wątek na forum Reddit, gdzie głos zabrały osoby bezpośrednio dotknięte tym zjawiskiem, wyłania się obraz rewolucji, która dzieje się na naszych oczach. Ich historie to nie statystyka, ale gorzka pigułka i ostrzeżenie dla tych, którzy sądzą, że „ich to nie dotyczy”.

Kreatywni na pierwszej linii ognia: „AI to twój nowy szef”

Jeszcze do niedawna panowało przekonanie, że AI zautomatyzuje głównie prace powtarzalne. Tymczasem rewolucja GenAI (Generative AI) najmocniej uderzyła w branże kreatywne. Historie z Reddita wyraźnie pokazują, że graficy, copywriterzy i aktorzy głosowi jako pierwsi odczuli skutki tej zmiany.

Jeden z grafików opisuje, jak jego praca zmieniła się z kreatywnego wykonawstwa w rolę „kuratora AI”. Klienci i szefowie, często nie mający pojęcia o projektowaniu, generują koncepcje za pomocą narzędzi AI i oczekują od specjalisty jedynie „dopieszczenia” lub – co gorsza – naprawienia ewidentnych błędów maszyny. Jak gorzko zauważył jeden z komentujących, jego szef potrafił wygenerować „okropne” logo, zaprezentować je klientowi i z dumą ogłosić, że „AI zrobiło to w 5 minut”, kompletnie deprecjonując dni pracy zespołu projektowego.

Podobnie dramatyczna sytuacja dotknęła aktorów głosowych. Stracili oni rynek mniejszych zleceń, takich jak wstępne podkłady głosowe do storyboardów reklamowych czy narracje w e-learningu. Te zadania są teraz w całości realizowane przez generatory mowy. Co gorsza, w branży pojawiły się nowe, niebezpieczne klauzule w umowach. Klienci żądają od aktorów zgody na trenowanie modeli AI ich głosem, co w praktyce oznacza „podpisanie cyfrowego wyroku” na swoją karierę – firma zyskuje prawo do używania ich głosu w nieskończoność, bez potrzeby ponownego zatrudniania.

Specjaliści wypierani przez „wystarczająco dobre” algorytmy

Myślisz, że zaawansowana specjalizacja i lata nauki cię chronią? Historia epidemiologa z lokalnego departamentu zdrowia pokazuje, że niekoniecznie. Opisuje on, jak jego zespół, składający się z osób z tytułami magisterskimi i doktoranckimi, został zastąpiony przez… dział IT. Powód? Kierownictwo uznało, że „uproszczone wykresy” generowane przez AI są wystarczające. Ekspert ostrzega, że oddanie zdrowia publicznego w ręce „niewyszkolonego IT i AI” jest przerażające, ale z perspektywy menedżera cięcie kosztów okazało się ważniejsze niż jakość analiz.

W podobnym tonie wypowiada się copywriter z wieloletnim stażem, który w ciągu roku stracił wszystkie zlecenia na rzecz subskrypcji jednego z popularnych modeli AI. W wieku 46 lat musiał podjąć decyzję o powrocie na studia i kompletnym przekwalifikowaniu. Jego historia pokazuje, że sztuczna inteligencja a praca to nie tylko rywalizacja o proste zadania. AI stało się konkurencją w zadaniach wymagających złożonej analizy i tworzenia treści, a dla wielu firm „wystarczająco dobra” treść od AI jest bardziej opłacalna niż „świetna” treść od człowieka.

AI jako wymówka: Prawdziwy powód cięcia kosztów?

Niezwykle ciekawą perspektywę przedstawia jeden z menedżerów wyższego szczebla, szef działu AI w dużej firmie. Przyznaje on, że choć AI ma ogromny potencjał, obecnie jest często używane jako wygodna wymówka do przeprowadzania zwolnień, których kierownictwo chciało dokonać od dawna.

Inwestorzy oczekują stałego wzrostu zysków. Gdy wzrost organiczny zwalnia, najprostszą dźwignią do poprawy wyników jest redukcja kosztów, czyli zwolnienia. Jednak ogłoszenie „zwalniamy 20% załogi” brzmi źle i odstrasza inwestorów. Co innego, gdy komunikat brzmi: „Redukujemy zatrudnienie o 20%, ale dzięki wdrożeniu AI nasza efektywność wzrosła o 40%”. Taki komunikat uspokaja rynki, mimo że często jest to tylko marketingowa zasłona dymna dla zwykłego cięcia kosztów. W wielu przypadkach, jak wskazuje autor, ludzie nie są zwalniani przez AI, ale pod pretekstem AI.

Adaptacja to konieczność, nie wybór

Wątek na Reddit nie pozostawia złudzeń. Pytanie „czy AI zabierze nam pracę?” jest już nieaktualne. Powinniśmy pytać: „kiedy i jak bardzo AI zmieni moją pracę?”. Historie osób, które już to przeżyły, pokazują, że AI nie jest tylko narzędziem – staje się substytutem, konkurentem lub, jak w przypadku grafików, nowym, cyfrowym nadzorcą.

Niektóre zawody, jak krystalografia rentgenowska (gdzie Alphafold skrócił lata pracy do minut), zostały niemal całkowicie zautomatyzowane. Inne, jak projektowanie graficzne, przechodzą bolesną transformację. Dla wielu jedyną odpowiedzią staje się całkowita zmiana branży – jeden z projektantów wspomina o przejściu na naukę zawodu… barbera. Wniosek jest jeden: rewolucja AI już tu jest, a adaptacja i ciągłe podnoszenie kwalifikacji to jedyna strategia, jaka nam pozostała.

Poprzedni artykułWrócił do Kauflandu po zawale serca. Zwolnili go w 15 minut, wciskając „porozumienie stron”.
Następny artykułJanusz myślał, że jest reżyserem kina akcji! Kontener z lampami spadł z helikoptera Valeo!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj