Janusz myślał, że jest reżyserem kina akcji! Kontener z lampami spadł z helikoptera Valeo!

0
62
Janusz

Ryzyko, improwizacja i strach w Chrzanowie. Czy zarząd Valeo jest gotów poświęcić bezpieczeństwo dla produkcji?

Beka z prezesa, czyli „Omijamy strajk w stylu Jamesa Bonda”

Kiedy pracownicy Valeo w Chrzanowie postanowili tupnąć nogą i zastrajkować, blokując dojazd Tirom, nikt nie spodziewał się, że zarząd firmy Valeo, zamiast usiąść do stołu negocjacyjnego, postanowi… uruchomić transport lotniczy. Tak, dobrze czytacie. Kierownictwo, z iście januszowym polotem i fantazją godną hollywoodzkiego scenarzysty, zdecydowało się na improwizowaną flotę helikopterów. Cel? Ratowanie magazynu przed zapchaniem i, co ważniejsze, ratowanie planów produkcyjnych za wszelką cenę.

Szybko jednak okazało się, że grawitacja nie podpisała lojalki z Valeo. Jak donosi policja i RMF FM, jeden z ładunków po prostu odczepił się i runął na las!

„Widzę, jak helikopter leci dosłownie nad moim dachem i niesie jakiś ogromny kontener. Wszystko się trzęsło, człowiek tylko myślał, że to się urwie” – mówi przerażona mieszkanka.

I urwało się. Zamiast grzybów, w lesie pod Chrzanowem można teraz zbierać… roztrzaskane lampy samochodowe. Na szczęście nikt nie oberwał paletą w głowę, ale było o krok od tragedii.

Helikoptery miały regularnie kursować z zakładu do punktu przeładunkowego, dźwigając pod sobą ogromne pojemniki z lampami samochodowymi. Całe przedsięwzięcie szybko zamieniło się w spektakl grozy dla mieszkańców okolicznych domów.

Czarny scenariusz – Grawitacja nie oszukuje (nawet prezesów)

I stało się. W poniedziałek po południu, grawitacja brutalnie przypomniała januszom biznesu z Valeo, że improwizowane chwytaki i „jakoś to będzie” w transporcie lotniczym nie działają. Ładunek zerwał się z helikoptera i runął na teren pobliskiego kompleksu leśnego. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Lecz ten incydent to idealny dowód na to, jak zdesperowani i oderwani od rzeczywistości są szefowie, którzy stawiają ciągłość dostaw wyżej niż bezpieczeństwo ludzi.

Policja potwierdza: wpłynęło zgłoszenie o spadającej palecie. Na szczęście nikt nie stał akurat pod tym „prezentem od zarządu”, bo zamiast odszkodowania odszkodowania od firmy, rodzina musiałaby organizować pogrzeb. Sprawą zajęła się już Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Wyobrażacie to sobie? Zespół badający katastrofy lotnicze musi teraz analizować, dlaczego Januszexowi spadły lampy do lasu!

Mieszkańcy są w szoku, ale nie są zaskoczeni:

  • „Rozumiemy, że firma chciała ratować produkcję. Ale nie kosztem naszego bezpieczeństwa. Przecież to mogło spaść na ludzi.”

  • „Czy takie loty mogą odbywać się nad domami? Gdzie były procedury? Kto zgodził się na takie ryzyko?”

Oświadczenie Valeo: „Bezpieczeństwo to nasz priorytet”

Firma wydała już oświadczenie, które jest czystym złotem w kategorii „szefowskie lanie wody”. Twierdzą, że bezpieczeństwo to ich priorytet (szczególnie to spadające z nieba), a całą winę zrzucają na „profesjonalną firmę transportową”.

Tłumaczenie z korporacyjnego na nasze:

  • Valeo: „To nie była standardowa praktyka”.

  • My: No raczej! Normalni ludzie rozmawiają z pracownikami, a nie bawią się w zrzuty zaopatrzenia jak w strefie wojny.

  • Valeo: „Groziły nam kary umowne”.

  • My: Czyli życie mieszkańców i bezpieczeństwo lotnicze są warte mniej niż terminowa dostawa reflektorów. Klasyczna januszerka.

Zarząd tłumaczy, że musieli to zrobić, bo „goniły ich terminy i kary umowne”. Czyli klasyka: Kasa > Bezpieczeństwo ludzi. Zamiast wydać te pieniądze na poprawę warunków pracy i dogadanie się ze związkiem zawodowym „Sierpień 80”, woleli spalić setki litrów paliwa lotniczego i ryzykować życie mieszkańców.

Obecnie sprawą zajmuje się nie tylko policja, ale i Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Gratulujemy – to chyba pierwszy „Januszex” w Polsce, który dorobił się śledztwa lotniczego!

To jest sedno, drodzy czytelnicy. Czy szefostwo Valeo, próbując zaoszczędzić czas i omijając strajk, pogwałciło wszelkie normy bezpieczeństwa? Czy Urząd Lotnictwa Cywilnego wiedział o tym „januszowym air show”?

Poprzedni artykułCzy AI zabierze nam pracę? Historie ludzi, którzy już stracili zatrudnienie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj