sobota, 13 sierpnia, 2022
Strona głównaPiekielni szefowie"Nie martwcie się następny miesiąc będzie lepszy"

„Nie martwcie się następny miesiąc będzie lepszy”

Witam wydarzenie to miało miejsce dokładnie w 2012 roku. Znalazłem ogłoszenie o pracę w pewnej firmie, która zajmowała się montażem izolacji w zakładach przemysłowych, statkach, hotelach itp.

Będąc na rozmowie kwalifikacyjnej pozytywnie zaskoczyła mnie siedziba firmy tj wielka nowoczesna hala, w której panował gigantyczny porządek, park maszynowy, w którym były same nowe maszyny. I wreszcie parking uzbrojony w masę nowych aut firmowych.

A na tej rozmowie usłyszałem, jakim to będę szczęściarzem jak zostanę zatrudniony u nich, ponieważ trafiłem do znanej i prestiżowej firmy.

Dowiedziałem się, że mam pracować pół roku na umowie zleceniu, po czym dostanę umowę o pracę i to, że zadeklarowałem się jako osoba znająca język angielski zostanę wysłana za granicę jako foreman.

Stawki były lotne od 22 brutto do 28 brutto w zależności co się wykonywało. Myślałem początkowo że wygrałem los na loterii, ale… W pierwszym dniu kiedy przyszedłem do siedziby firmy dowiedziałem się, że jadę zgodnie z zapowiedzią na stocznie.

Po chwili przyjechał po nas stary Lublin zamiast któryś z nowych samochodów, które były na firmie. Wsadzono dziesięć osób na pakę gdzie śmierdziało starą oliwą i zamknięto na klucz co było pogwałceniem jakikolwiek przepisów bhp i kodeksu drogowego.

Po dotarciu do miejsca docelowego wysiadłem z samochodu i prawie się zrzygałem a jednemu człowiekowi też nowemu zrobiło się słabo. Po wejściu na plac produkcji poszedłem do tzw. brygady gorszej, czyli ludzi, którzy nie długo pracowali w tej firmie.

Była także oczywiście ekipa lepsza, czyli stare wygi pracujące już tam wiele lat. Kiedy prowadzący kazał mi szlifować powiedziałem mu ok tylko daj mi okulary szlifierskie na co on wybuchł rykiem, że mam je „sobie na**chać” i go to nic nie obchodzi czy będę szlifował w nich, czy bez….

Pracę zacząłem jakoś pod koniec stycznia, przyszedł luty i czas wypłaty gdzie zamiast planowanego tysiąca złotych dostałem siedemset, zresztą wszystkim z gorszej ekipy nie zgadzały się kwoty. Dzwoniliśmy do prezesa, który skwitował to tylko słowami: Nie martwcie się następny miesiąc będzie lepszy…

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE