poniedziałek, 28 listopada, 2022
Strona głównaPiekielni szefowieOśrodek wczasowy niedaleko Karpacza

Ośrodek wczasowy niedaleko Karpacza

Pracowałam kiedyś w ośrodku wczasowym niedaleko Karpacza. Nie miałam umowy, więc jak wpadła inspekcja, to musieliśmy chować się w pokojach, żeby nikt nas nie zobaczył.

W tym ośrodku pracowało wielu alkoholików, ma przykład Pan „złota rączka”, który codziennie dzielnie przybywał na teren ośrodka, dzierżąc w dłoni skrzynkę na narzędzia. Wszystko pięknie, ale kiedy ów pan otworzył swoją narzędziówkę, oczom naszym ukazały się jedynie flaszki, pełne wszelakich trunków. Zamiast naprawiać usterki, nasz majster raczył się trunkami z podręcznego przybornika.

Hitem natomiast było wydawanie obiadów. Byłam w tym ośrodku zarówno kelnerką, jak i pokojówką, czasem także DJką, gdyż miejsce to odwiedzały grupy kolonijne. Razu pewnego dzieci na obiad miały dostać nóżki z kurczaka. Jakież było ich zdziwienie, gdy po wbiciu weń widelca, niczym wulkan, wybuchła krew. Okazało się, że pani kucharka była więcej niż nietrzeźwa…

Często, tuż przed podaniem obiadu, szefowa kazała mi jechać do marketu po zupę w proszku, raz ogórkową, innym razem żurek.. bo zapomniała, że na obiad dla dzieci miała być jakaś zupa. Często też odgrzewaliśmy stary chleb na śniadanie. Taka to Graża biznesu była.

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE