niedziela, 25 września, 2022
Strona głównaPiekielni szefowieStudio Tatuażu pod Januszami

Studio Tatuażu pod Januszami

Zrobiłam to. Złożyłam portfolio do studia i spełniłam marzenie o nauczeniu się tatuowania.
Na początku było spoko – nie wiedziałam do końca co i jak, więc nie zwracałam uwagi. Jak po 2tyg manager (i właściciel w jednym) zapytał ‚jakie to igły chcieliście, bo ich nie rozróżniam’ zapaliła się czerwona lampka. Jak to, ma studio i nic nie wie?

Potem brakowało podstawowych artykułów, od tuszy zaczynając (bo się przeterminowały i nie zauważył), folie streach czy odkażacz. Niejednokrotnie przynosiliśmy swoje rzeczy do studia na wszelki wypadek, gdyby nie było a klienci poumawiani. Głównie igły – bo co tatuaż to inna igła potrzebna i nie da się ich zamienić rodzajami żeby było dobrze.

Ulało mi się kiedy w sobotni poranek siedziałam z klientem, w trakcie tatuowania, jak zabrakło papierowych ręczników. Usłyszałam ‚to weź papier toaletowy’. Słucham? Nie da się. Rwie się, jest za cienki, nie to samo, po prostu nie. Szare ręczniki papierowe to zdecydowanie tez nie to.

Zapytałam, czy może skoczyć po ręczniki do sklepu (nic nie robił – dosłownie). Wtedy dowiedziałam się ze ‚mogę sobie sama po nie pójść’ i ‚nie od tego jest’. A kuźwa od czego? Tatuaż skończyłam. Ze studia odeszłam z dnia na dzień (umów raczej nie ma, z zasady, wiec nic mnie tam nie trzymało).

Mija kolejny rok od kiedy odeszłam, dalej pocztą pantoflową dostaję informacje, że to na pewno ja zmuszam ludzi do wystawiania negatywnych opinii na stronie studia 😂

Zaraz po odejściu dostałam w emailu groźby, jeżeli nasze chociaż jedno zle słowo.

Januszex, jaki jest każdy widzi 🙄

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE