poniedziałek, 6 lutego, 2023
Strona głównaPiekielni szefowieTu się pracuje a nie siedzi

Tu się pracuje a nie siedzi

Sytuacja sprzed blisko roku. Ponieważ nie dostałem postulowanej podwyżki, złożyłem wypowiedzenie i po okresie wypowiedzenia mając już nagraną pracę za znacznie lepszy hajs stawiłem się na mój pierwszy dzień. Szef Belg, komunikacja po angielsku. Mechanik od maszyn na jednej, z których miałem pracować, też Belg, ale z Niemiec.

Komunikacja po niemiecku. Dla jasności firma na w Polsce działa, na Śląsku. Przydzielono mnie do gościa, który sam ogarniał obie maszyny i potrzebował pomocy. Specyfika pracy (obróbka CNC, ustawienie maszyny, napisanie programu, dobór narzędzi i parametrów pracy etc.) powoduje, że można bardzo łatwo i szybko narobić dużych szkód.

Znałem bardzo dokładnie sterowanie tej maszyny, bo do tej pory pracowałem między innymi na takim, więc powiedziałem mojemu mentorowi do którego mnie przydzielono, że ja ogarnę drobnicę i zaległości, żeby on miał czas zająć się grubszymi tematami. Koleś na to przystał, zadowolony, ja robiłem swoje, zgodnie z poleceniem wszystkie wykonane detale poszły do kontroli jakości, wszystko było ok, w końcu już 15 lat w temacie siedzę. Tak minął pierwszy dzień.

Drugiego dnia pisząc kolejny już program, ustawiłem sobie stolik przed pulpitem, żebym mógł zaprogramować te maszynę podpierając się o ten stolik, bo przy moim wzroście i wadze trudno stać 8h na baczność, zwłaszcza że przebąkiwali coś o czterobrygadowce z 12h zmianami. Gdzie normą jest w normalnych firmach, że przed pulpitem jest wysokie krzesło barowe i nie trzeba kombinować.

No i się zaczęło.

Podszedł mój współpracownik i powiedział, że tu się pracuje, a nie siedzi. Odparłem, że cały czas pracuje, detale na bieżąco spływają do wysyłki, on ma dzięki mnie czas na ogarnięcie zaległości więc niech mi nie przeszkadza. Poleciał po kierownika, ten się pyta cyt. Co ja odpi*rdalam z tym siedzeniem. No to się go zapytałem, czy jak już wprowadzą 12h zmiany to też będę musiał stać. Odparł, że tak. Podziękowałem za współpracę.

Kierownik zbaraniał na chwilę, ale się szybko ocknął i po 30 minutach, które mi dano do namysłu chyba, podpisałem przyniesione wypowiedzenie. Tyle. Belgijski Janusz stracił w 20 sekund fachowca, który bez przeszkolenia, w oparciu o własne doświadczenie i umiejętności, z marszu odpalił mu produkcję, dogadując się jednocześnie z kierownictwem i „utrzymaniem ruchu” w dwóch językach obcych.

Ta firma nie była moją jedyną alternatywą, więc następnego dnia już pracowałem u aktualnego pracodawcy, który okazał się porządnym człowiekiem.

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Black Jezus on Porównanie UK z Polską
Grzegorz Brzęczyszczykiewicz on Praca w warsztacie samochodowym w UK
Black Jezus on Mamusia szefa
Robert on Pani Kasia
Grzegorz Brzeczyszczykiewicz on Praca w warsztacie samochodowym w UK
Zombie driver on Klasyczny karynex