Coraz więcej firm w Polsce wprowadza monitoring w pracy. Kamery, rejestracja komputerów, a nawet programy sprawdzające, ile razy pracownik ruszył myszką. Dla jednych to kwestia bezpieczeństwa, dla innych – kolejny sposób na kontrolę i zastraszanie ludzi. Gdzie leży granica pomiędzy legalnym nadzorem a naruszaniem prywatności?
Monitoring w pracy, a przepisy prawa
Zgodnie z Kodeksem pracy, szef może wprowadzić monitoring w miejscu pracy, ale pod określonymi warunkami. Cele muszą być jasno wskazane – np. ochrona mienia, bezpieczeństwo pracowników czy kontrola jakości obsługi klienta. Nie można stosować kamer „na wszelki wypadek”.
Co ważne, pracownik musi być poinformowany o monitoringu, inaczej może skończyć jak dyrektorka pewnej placówki, która stosowała nieautoryzowany monitoring w pracy. Informacja powinna być przekazana na piśmie i odpowiednio wcześniej – najlepiej minimum 2 tygodnie przed uruchomieniem systemu. Szef musi też oznaczyć pomieszczenia, w których monitoring działa, np. przez tabliczki „obiekt monitorowany”.
Czego nie wolno nagrywać?
Prawo jasno zakazuje kamer w miejscach takich jak toalety, szatnie czy pomieszczenia socjalne. Montaż monitoringu w takich przestrzeniach to poważne naruszenie praw pracownika i może być traktowany jako mobbing albo nawet stalking. Jeśli Twój januszex zamontował kamerę w kuchni pracowniczej, żeby sprawdzać, kto ile razy robi kawę – to już pachnie patologią.
Monitoring komputerów i poczty – czy to legalne?
Coraz popularniejszą formą kontroli jest elektroniczny monitoring w pracy. Programy śledzą aktywność na komputerze, sprawdzają odwiedzane strony, a czasem nawet rejestrują wciśnięcia klawiszy. Pracodawca ma prawo kontrolować sprzęt służbowy, ale nie może ingerować w prywatną korespondencję pracownika. Jeśli używasz firmowego maila – szef może to sprawdzać. Jeśli jednak logujesz się na prywatną pocztę czy media społecznościowe – kontrola takich danych jest nielegalna.
Kiedy monitoring zamienia się w mobbing?
Prawo dopuszcza monitoring tylko w zakresie niezbędnym do organizacji pracy. Jeśli jednak szef używa kamer czy programów do ciągłego śledzenia każdego Twojego ruchu, notuje czas wyjścia do toalety albo sprawdza Twoje rozmowy na lunchu – to już nie kontrola, tylko zwykły mobbing. W takiej sytuacji pracownik ma prawo zgłosić sprawę do Państwowej Inspekcji Pracy, a nawet wystąpić na drogę sądową o odszkodowanie.
Jak bronić się przed patologicznym monitoringiem?
- Sprawdź regulamin pracy – monitoring musi być tam zapisany.
- Żądaj informacji na piśmie – masz prawo wiedzieć, gdzie i po co są kamery.
- Zwracaj uwagę na tabliczki – każde monitorowane pomieszczenie musi być oznaczone.
- Dokumentuj nadużycia – rób zdjęcia, notuj zdarzenia, zbieraj świadków.
- Zgłoś sprawę do PIP – jeśli szef traktuje Cię jak więźnia, a nie pracownika.
Monitoring w pracy – bezpieczeństwo czy niewolnictwo?
Monitoring w pracy może być przydatnym narzędziem – chroni przed kradzieżami i poprawia bezpieczeństwo. Jednak w rękach szefa-janusza szybko staje się narzędziem represji. Warto pamiętać, że prawo stoi po stronie pracownika i wyznacza granice, których nie wolno przekraczać. Bo miejsce pracy to nie Big Brother – a pracownik to nie podejrzany, tylko człowiek, który chce spokojnie wykonywać swoje obowiązki.




