poniedziałek, 26 września, 2022
Strona głównaPiekielni szefowieGrażynex czyli fochy szefowej

Grażynex czyli fochy szefowej

Okej,zanim zacznę małe pytanie filozoficzne: czy Januszex prowadzony przez kobietę to Grażynex ?

W każdym razie wątki filozoficzne na bok, bo w końcu się ugiąłem, aby opisać swoją pierwszą „poważną” pracę.

Co by nie powiedzieć, na początku było naprawdę dobrze: co prawda umowa zlecenie i najniższa, ale faktycznie i załoga super i co ciekawsze szefowa-jeszcze-nie-grażyna naprawdę pracowała razem z nami, pomagała nam i co tu dużo mówić, dobrze się z nią robiło.

I wtedy dwie rzeczy przyszły na raz: pandemia i drugi salon, a wtedy wszystko poszło się pier… uprawiać miłość. Teraz przejdziemy do punktowania:

-Na samym początku pojawił się problem „Ej sorry, nie będę dzisiaj u was w sklepie, bo muszę pojechać do drugiego” No i radzi nie radzi, ale rozumieliśmy, że załoga druga potrzebuje wsparcia i nikt nie sarkał. Aż pewnego pięknego razu, po rozmowie z drugim punktem nie wyszło, że u nich też szefowej nie było „bo potrzebują mnie w drugim sklepie” i daty się pokrywają. A gdzie była Grażyna? Tego nie wie nikt

-Sam stosunek Szefowa-Pracownicy mocno ostygł, a szczególnie, kiedy wyciągano nas na rozmowy „dlaczego stoisz w pracy i gadasz z innym pracownikiem, do roboty!”. A skąd mogła o tym wiedzieć, jak nie było jej w pracy? Ano jeden pracownik podejrzał, jak zamiast robić rzeczy to przegląda sobie monitoring.

-Panie Areczku,chorowanie jest dla właściciela, dla Pana jest siedzenie w pracy: Kiedy tylko Szefowa czuła się źle, to nie było zmiłuj, czuje się źle i nie przyłazi. A kiedy ty się czujesz źle? „No weź przyjdź, nie ma kto inny być”. Ludzie przychodzili z uszkodzonymi nogami, urazami z SORu czy wysoką gorączką (w czasach początku pandemii) bo „nie ma kto być”

-Oczywiście podwyżek czy dodatkowych pracowników niet, bo przecież „ja sobie odejmuje, aby wam dać wypłatę” albo „mam dwa kredyty i muszę je spłacić”. Tylko kurczę ciężko w to uwierzyć, kiedy po takiej gadce chwali się, że kupiła ciuchów za 500-600 zł. A potrafiła tak zaszaleć z kasą kilka razy w miesiącu

-I tutaj przechodzimy do pierwszego poważnego „starcia” i przejścia w tryb Full Grażyna: pewnego pięknego dnia zaglądam sobie na nasz messenger pracowniczy (wiem, pełna profeska) a tam notatka „Hej, ZAPOMNIAŁAM wpisać pracowników na ten dzień, no to przychodzisz ty i ty, nara” Po ochłonięciu dałem znać, że nie ma opcji, bo mam plany na ten czas, zresztą druga osoba też je miała. No to zostaliśmy wyciągnięci na osobną grupę i się zaczęło: Od prób szantażu emocjonalnego, przez groźby po „macie się dogadać i mnie to nie obchodzi, to wasz problem” 😃 Kiedy wyjaśniliśmy jej,że jednak nie jest nasz i to jej wina, to w pełni profesjonalnie…strzeliła focha.

-Od tego momentu stałem się „osobą demoralizującą innych członków załogi” (tak, to są słowa Grażyny pracowników z innego salonu 😃 ) więc zaczęły się absurdy z moim grafikiem: jakieś absurdalne zmiany po 4 godziny (gdzie mój dojazd wynosił w przybliżeniu 1,5-2 godziny) czy miesiąc, w który dostałem może 1/4 etatu. Na moje delikatne zwrócenie uwagi, że potrzebuje więcej godzin, aby się utrzymać dostałem… jedną godzinę więcej. JEDNĄ.

-Spotkanie kierowników: Ot, pewnego dnia stwierdziła, że musimy zrobić sobie zebranie, aby obgadać słabe wyniki sklepu. Spoko, chętnie się wyżalimy
Na starcie mówi „dobra, gadajcie wszystko, co wam na sercu leży, poszukamy jakiegoś rozwiązania” Kiedy jedna osoba zaczęła przedstawiać co nam nie pasuje wyskoczyła na nią z krzykiem i tylko interwencja naszej pozostałej dwójki sprawiła, że jakoś się ogarnęła i posłuchała o wszystkim, co nam nie pasuje: za mało osób, za dużo obowiązków, za duże wymagania, absurdalne zmiany, no po prostu wszystko. Jej odpowiedź? „No widzę, że wam ciężko, ale nic nie mogę z tym zrobić. No, to co możecie zrobić WY, aby był bardziej produktywni i mieć lepsze wyniki?” Do tej pory się zastanawiam, po kiego grzyba było to zebranie?

-No i creme de la creme, czyli jak w tym przybytku niedoli nie pracuje:
Dzień jak co dzień, zajmuję się pierdołami na zamknięcie, no nic specjalnie ciekawego,gdy nagle dostaję smsa od Szefowej i myślę uuu, będzie ciekawie. Będzie ciekawie, bo kilka dni wcześniej wysłałem do niej mejla w związku z kolejnym absurdalnym grafikiem, gdzie dosłownie kilka razy spędzałem więcej czasu w dojazdach niż w pracy. Napisałem w nim, że tak nie do końca może być i zaproponowałem inne rozwiązanie. Wszystko oczywiście w kulturalnym tonie (sprawdzanym przez kogoś innego, bo pierwsza wersja była troszkę…mniej grzeczna, chociaż nadal bez przeklinania i wyzwisk 😉 )

No i czytam sobie te smsy, a tam notka: „No wiesz, nie mogę zrobić już zmian w grafiku, bo wszyscy go już zatwierdzili (tia,ciekawe jak, skoro nigdy tego nie robiliśmy) i w sumie to źle się nam współpracuje i cię zwalniam, od jutra nie pracujesz” Nie zdążyłem porządnie śmiechnąć, a dostałem drugą wiadomość, która wyryła mi się w pamięci: „Szanuję ciebie jako człowieka, ale ty nie traktujesz mnie jak Szefa” co można skwitować tylko soczystym XD

Najśmieszniejsze jest w tym to, że wszyscy z mojego otoczenia zareagowali dokładnie tak samo: O fajnie, że ciebie zwolnili 😃
I

dodatkowo krótka lista post-grażynex:

-Nawet niecały dzień od zwolnienia dostałem następną wiadomość: „No słuchaj, bo czegoś tam nie skończyłeś, bo miałeś to zrobić następnego dnia, możesz napisać, co tam jest do zrobienia?” Oczywiście, lecę pędzę

-Miałem też dostać list motywacyjny, co sama nawet zapewniła, że zrobi. Ale kiedy go dostałem to okazał się bezwartościowy, bo:

1. Dostałem tylko zdjęcie koszmarnej jakości
2. Był on już kopiowany od osoby innej płci, bo od połowy można było spotkać takie kwiatki jak Pani Mariusz Buzianocnik 😃

No i to by było na tyle z moich pierwszych i mam nadzieje jedynych spotkań z januszexem.

Trzymajcie się wszyscy

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE