poniedziałek, 28 listopada, 2022
Strona głównaPiekielni szefowieJak powstają januszexy?

Jak powstają januszexy?

Czy zastanawialiście się kiedyś jak powstają Januszexy? Pewnie jest wiele odmian i gatunków Janusza, ale ja wam opowiem o tym jak powstał jeden na moich oczach.

Dawno temu, gdy jeszcze byłam w szkole podstawowej, był tam też ze mną taki jeden dzieciak, który wyraźnie czuł się lepszy od innych. Niespecjalnie musiał się uczyć, bo w razie czego tata przyjdzie i pogada z nauczycielkami. Przechwalał się, że ma markowe ciuchy i bogatych rodziców itp. Miał też kilku kumpli – lizodupów tak zwanych, którzy byli na każde jego zawołanie. Trochę trudno się dziwić, bo to były biedne lata 90-te i takie rzeczy robiły na niektórych wrażenie.

Każdy wiedział, że jego ojciec ma dobrze radzącą sobie firmę. Zaczynał od zera, szyjąc rzeczy w domu, a w ciągu lat stworzył markę znaną na całą Polskę. Miał sklepy w wielu galeriach handlowych, ale też znany był z dobrych relacji ze swoimi pracownikami i z towarów dobrej jakości.

Minęły lata, „młody Janusz” poszedł oczywiście do prywatnego, prestiżowego liceum, zrobił też studia, po których nie musiał iść do pracy, bo miał „zawód: syn” i spędzał życie na ciągłych imprezach.

Tak się niestety złożyło, że ojciec poważnie zachorował i zmarł. Firmę przejął syn i nagle z dnia na dzień z dobrych relacji w pracy zrobiła się relacja „pan – plebs”. Synek zaczął domagać się żeby wszyscy robili jak najwięcej godzin i wyrabiali wyśrubowane normy na 12-godzinnych zmianach, bo on nie płaci za siedzenie. O urlopach pracownicy mogli zapomnieć, nawet tych już „przyklepanych” przez ojca, chyba że z łaski, w ramach nagrody.

Zaczął się typowy mobbing i poniżanie. Wiele osób odeszło z pracy. Zostali najbardziej zdesperowani i do tego zatrudniano nowych z przypadku, bo przecież każdego da się zastąpić.

Zamiast inwestować w rozwój firmy, Janusz zaczął głównie wyprowadzać z niej pieniądze. Co chwilę drogie wakacje, sportowe samochody i coraz to lepsze imprezy. Trzeba było na to wszystko coraz więcej pieniędzy, więc nie wystarczało już oszczędzanie na pracownikach. I tutaj Janusz wpadł na genialny pomysł – zamiast szyć towary, można je taniej sprowadzać z Chin i tylko doszywać metkę. Jak powiedział, tak zrobiono. Niestety spadek jakości zauważyli klienci.

Jeszcze przez jakiś rok – dwa to wszystko podziałało siłą rozpędu, po czym nastąpiło twarde lądowanie. Nagle okazało się, że 20-letnia dobrze działająca firma ma tak rekordową stratę, że nie stać jej nawet na syndyka, żeby ogłosić bankructwo. Pracownicy zostali bez wypłaconych pensji i z zaległymi urlopami. Janusz podobno do dziś ukrywa się przed komornikiem…

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE