czwartek, 18 kwietnia, 2024
Strona głównaPiekielni szefowieJanuszex - zawód syn.

Januszex – zawód syn.

Zdarzyło mi się pracować na niewielkim magazynie. Wiadomo; wydawka na produkcję, przyjęcia i wydania zewnętrzne no i zapierdziel z towarem. Towar ciężki i nieporęczny – profile 6m.

W firmie chłopaki na start ostrzegali, żebym uważał, bo w biurze pracuje synalek prezesa. Że z natury od razu takiego asa mam na celowniku to zapowiadało się ciekawie.

No i rzeczywiście gość odrealniony dawał popalić non stop. To zwyzywał przy wszystkich kierownika produkcji od debili, to wymyślał, że jego projekty mają być robione natychmiast, bo tak.

Nie robiłem sobie z tego wiele, ale do rzeczy. Jako magazyn mieliśmy 3 dni robocze od momentu wpłynięcia zlecenia na wydanie i towaru. Oczywiście synalka nie dotyczy. Wparował kilka razy do magazynu o godzinę 13, że auto już jedzie i macie tu papier proszę przygotować na 15 do wydania. Hmmm… ze akurat było tak, że były to pierdoły to pojechały.

Pewnego pięknego dnia 15 minut przed fajrantem brajan vel Janusz junior cichcem przemyka się między paczkami do naszej kanciapy. Niczym komandos przyczepia na tablice zlecenie z datą na trzy dni wstecz…. oczywiście towar na cito! Kilka paczek do kompletowania, kilka h pracy.

Zauważyliśmy oczywiście cały proceder i postanowiliśmy dać mu popalić i punkt fajrant zawinęliśmy się do domu. Godzinę później telefon od Janusza, gdzie my jesteśmy. Towar nieprzygotowany auto czeka, budowa stoi! Opowiedziałem grzecznie historie i koniec rozmowy.

Nazajutrz rano przebieramy się w szatni i wpada junior. Padło kilka słów na k,p,ch w nasza stronę co my se myślimy.

Finalnie dowiedziałem się, że jestem debilem etc i junior wybiegł, że łzami w oczach do biura. Pierwszy raz w życiu przegrał i chyba zabolało.

Stwierdziłem, że chyba to lekka przesada, żeby obrażać mnie i biorę NŻ.

Cisza.

Po południu dzwoni Janusz. Sprawdzał na kamerach naszą pracę i podliczył ile razy byliśmy na papierosie. Ile byliśmy w toalecie i że wolno obsługiwaliśmy suwnice i za bardzo się nad tym zastanawialiśmy. Dlaczego nie przygotowaliśmy zlecenia juniora?! Na pytanie, czy sprawdzał kiedy synalek przyniósł papier powiedział, że nie miał na to czasu… ale na weryfikację całego dnia naszej pracy miał?

Od następnego dnia obaj pracowaliśmy gdzie indziej a magazyn leciał na zdalnym sterowaniu chyba

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE