poniedziałek, 26 września, 2022
Strona głównaPiekielni szefowieKrótka historia pewnej rozmowy kwalifikacyjnej

Krótka historia pewnej rozmowy kwalifikacyjnej

Rok 2016, szukałem czegoś na szybko i jest! Oferta pracy dotycząca kompleksowej obsługi maszyn do gier. Coś śmierdziało, ale wykonałem telefon, umówiłem się z gagatkiem na rozmowę i w drogę.

Będąc na miejscu docelowym dostaje informację, że mój potencjalny wybawca z bezrobocia właśnie wjeżdza swoją gablotą na ulicę obok i po podaniu szczegółów dotyczących wyglądu auta sugeruje bym szybko wskoczył do jego wehikułu.

Rzeczywiście przejeżdżające czarne kombi z przyciemnianymi szybami pasuje do rysopisu więc czym prędzej wskakuje na miejsce pasażera i próboje sięgnąć pamięcią czy, aby na pewno w ofercie pracy nie było wzmianki o bezpłatnym próbnym napadzie na bank ale nie.

Rozmawiamy o… obsłudze maszyn typu jednoręki bandyta, dowiedziałem się o miejscu wykonywania pracy i najciekawszym… 7 dniowym tj. codziennym 13-godzinnym wymiarze pracy za bagatela 5,50 zl per hour !

Umowa oczywiście tak czarna jak lakier samochodu, w którym wtedy siedziałem. Budująca była również informacja, że jeżeli, któregoś dnia nie dawałbym już rady to mój myśliwy ( czyt. łowca jeleni) przyjedzie i mnie zastąpi. Przy tak korzystnej ofercie nie śmiałem dopytać o ewentualne premie…to byłoby zbyt prostackie z mojej strony, więc uświadomiwszy sobie, iż nie jestem godzien stanowiska – podałem rękę rozmówcy i opuściłem wehikuł.

Kilka tygodni później przeczytałem na necie o sprawnej akcji policji dotyczącej rozbicia nielegalnego punktu hazardu przy ulicy X. Mojej niedoszłej ulicy X…

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE