Witajcie w Polsce! Tu marzenia o lepszym życiu spotykają 18-godzinne zmiany i cennik za narzekanie.

0
1668

Sześciu obywateli Argentyny, szukających lepszego życia w Polsce, padło ofiarą bezwzględnego pracodawcy w firmie przetwórstwa mięsnego pod Częstochową. Przez dwa lata mieli być zmuszani do niewolniczej pracy nawet po 18 godzin dziennie, oszukiwani na wynagrodzeniach i zastraszani deportacją. Nieludzkie praktyki odkryła Straż Graniczna.

Przyjechali do Polski za chlebem, a trafili do prawdziwego piekła. Grupa Argentyńczyków, zatrudnionych w zakładzie przetwórstwa mięsnego w jednej z miejscowości pod Częstochową, przez ostatnie dwa lata miała być systematycznie wykorzystywana i oszukiwana przez 62-letniego właściciela firmy. To, co odkryli funkcjonariusze Straży Granicznej, budzi grozę.

Piekło pod Częstochową: Gehenna argentyńskich pracowników

Koszmarną sytuację pracowników z zagranicy ujawnili funkcjonariusze Straży Granicznej z placówki w Rudzie Śląskiej, którzy prowadzili kontrolę legalności zatrudnienia na terenie przedsiębiorstwa. Gdy tylko strażnicy wkroczyli do akcji, na jaw zaczęły wychodzić szokujące szczegóły dotyczące nieludzkich warunków, w jakich pracowali Argentyńczycy.

„W toku śledztwa wszczętego przez Prokuraturę Okręgową w Częstochowie ustalono, że sześciu obywateli Argentyny rozpoczęło pracę w firmie w 2023 r. Dopiero po kilku miesiącach zatrudnieni otrzymali umowy o pracę, jednakże warunki umów odbiegały od faktycznych warunków pracy” – relacjonuje prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Praca w Polsce po 18 godzin, kary i zastraszanie

Warunki, w jakich pracowali Argentyńczycy, były drastyczne. Zamiast standardowych 8 godzin, byli zmuszani do pracy nawet po 18 godzin dziennie. Co więcej, ich wynagrodzenia były systematycznie fałszowane. Tylko część pensji, zgodna z umową, trafiała na ich konta bankowe. Resztę otrzymywali „do ręki”, bez żadnego potwierdzenia.

Pracodawca stosował również system podwójnych list obecności: jedną formalną i drugą, na której wpisywano dodatkowe, często nadgodzinowe, godziny pracy. Jeśli któryś z pracowników odważył się odmówić pracy ponad wymiar 8 godzin, spotykała go natychmiastowa „kara” – potrącenie 500 zł z wynagrodzenia.

To jednak nie wszystko. Argentyńczycy byli notorycznie zastraszani. Grożono im deportacją i wyzywano wulgaryzmami, co potęgowało ich poczucie bezsilności i strachu.

Ukrywanie wypadku przy pracy: Skaleczona ręka i brak zgłoszenia

Skala nadużyć była jeszcze większa. W sierpniu 2023 roku jeden z Argentyńczyków doznał poważnego urazu ręki podczas obróbki mięsa. Zamiast zgłosić wypadek, pracodawca zawiózł rannego do szpitala, polecając mu, aby skłamał i powiedział, że skaleczył się w domu. Inspektor pracy nigdy nie został poinformowany o zdarzeniu.

„Pracodawca nie zawiadomił inspektora pracy o zaistniałym wypadku przy pracy” – potwierdza prok. Ozimek.

Zarzuty dla 62-letniego przedsiębiorcy: Grozi mu więzienie

Właściciel firmy, 62-letni przedsiębiorca, usłyszał już zarzuty. Prokuratura postawiła mu zarzuty złośliwego i uporczywego naruszenia praw pracowników, niezgłoszenia wymaganych danych do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz niezawiadomienia o wypadku przy pracy.

Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu przestępstw i odmówił składania wyjaśnień. Za popełnione czyny grozi mu kara trzech lat więzienia. Sprawa jest w toku, a jej finał może przynieść sprawiedliwość dla wykorzystywanych Argentyńczyków.

Poprzedni artykułRząd wprowadza zakaz pracy w upale – poznaj szczegóły, które rozwścieczą Twojego szefa!
Następny artykułJanuszex w pigułce: spóźnienia, szkolenia i… płatne napiwki?! O co tu chodzi?!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj