czwartek, 8 grudnia, 2022
Strona głównaPiekielni szefowiePraca kelnerki w latach 90tych

Praca kelnerki w latach 90tych

Dawno temu, gdy w Polsce zaczynały się przemiany, mniej więcej w połowie lat dziewięćdziesiątych, pracowałam jako kelnerka.

Janusz i Grażyna biznesu, to za mało powiedziane.

Pomijam to, że dostawałyśmy, my kelnerki, złotówkę za godzinę pracy.

Tak, złotówkę, chociaż nawet wtedy było to śmiesznie mało.

Żyłyśmy właściwie, na szczęście, z napiwków, które nie były złe.

Któregoś razu natomiast wydarzyło się coś, co już nawet dla mnie, wtedy jeszcze mało asertywnej, to było za wiele.

Jakaś sobota, miały być w restauracji jakieś urodziny czy coś, nie pamiętam już.
Impreza w każdym razie.

Wchodzi Grażyna (Wiesia dokładnie) i przyczepiła się, że pod białą bluzką, żadną przezroczystą widać mi ciemny biustonosz i mam go natychmiast zmienić.

Pytam jak? Żeby dostać się do domu z pracy potrzebowałam co najmniej dwie godziny.

Ona mi swój z domu przyniesie, i mam go zmienić.

Spojrzałam tylko, odwróciłam się i poszłam na salę.

Za pół godziny przylatuje z białym (niby) biustonoszem i wciska mi go do rąk.

Mówię, że nie ma takiej możliwości, nie będę nosić czyjejś bielizny (z grzeczności nie powiedziałam, że szmaty) i koniec.

A ona do mnie, że jak nie to mam wypier**ć.

Nie w przenośni, dosłownie użyła tego słowa.

Spojrzałam, nie powiedziałam ani słowa, odwróciłam się, poszłam do szatni, przebrałam się i już prawie wychodzę, jak przylatuje Wiesia!

Co ty robisz? Moje dobre wychowanie w tym momencie zniknęło.

Wypier***am, tak jak pani raczyła powiedzieć.

Nie chciała mnie wypuścić, bo nagle zostawała bez kelnerki, bo druga kelnerka zadzwoniła chwilę wcześniej, że nie przyjdzie do pracy.

Już nie panowałam nad sobą, odepchnęłam ją i poszłam.

Goniła mnie do samego przystanku autobusowego 😂 i błagała, żebym wróciła.

Po moim odejściu walnęła jeszcze jeden numer.

Kucharka, młoda dziewczyna, brała ślub. Jakoś w południe w sobotę.

Jeszcze w piątek była w pracy.

W sobotę o szóstej rano dzwoni Wieśka, żeby Joasia przyszła do pracy, bo przecież ślub ma o 12 🤦.

Dwa lata później restauracja zniknęła z mapy miasta.

Z powodu (wtedy!!!) braku pracowników….

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Robert on Pani Kasia
Grzegorz Brzeczyszczykiewicz on Praca w warsztacie samochodowym w UK
Zombie driver on Klasyczny karynex