środa, 17 sierpnia, 2022

Praca w drukarni

Jako jeszcze student zacząłem swoją pierwszą umowę o pracę w drukarni wielkoformatowej. Stanowisko: Grafik DTP. Ogarniałem photoshopa oraz illustratora/corela także łatwo było się odnaleźć. Dwa tygodnie szkolenia jak pracuje drukarnia było całkiem w porządku. Sama praca później również.

Swoje obowiązki wykonywałem dokładnie i sumiennie, co irytowało ludzi na dalszym etapie produkcji.

Pierwszy po mnie był drukarz. Jak źle zrobił wydruk (bo np. się zagapił w youtube) to zwalał na mnie, że źle przygotowałem plik. Kiedy tłumaczyłem, że plik został wykonany wg jego instrukcji i docelowego systemu reklamowego, to padało zdanie „nie ma sensu drążyć tematu”. Ogólnie wszystkie błędy przypisywał mi. Nawet jak folia się posklejała, bo nikt jej nie podwinął.

Dalej byli monterzy. Montowali grafiki w systemy reklamowe. Tutaj zasada była prosta. Jeśli źle przycięli grafikę, to zrzut był na mnie. Nieważne, że znaczniki były prawidłowe i widoczne. W końcu jedna sprawa trafiła od montera do prezesa, gdzie po krótkiej prezentacji dowodów wyszło, że mam rację. Spuchnięty czerwony monter nie odzywał się przez miesiąc.

No ale wisienką na torcie był sam prezes. Po pół roku pracy, kierownik produkcji rzucił papierami, a ja dostałem „awans” na jego miejsce, jednocześnie zachowując moje aktualne. Brak szkolenia, notatek, telefonów, procedur. Praca po 12-14h dziennie. Prosiłem o pomoc, ale na próżno. Na koniec miesiąca zamiast pochwały, że produkcja mimo wszystko działała, zostałem OPR i uciętą pensję o 25%. Firma zarobiła w tym miesiącu 2mln, a mi ucieli z 2000zł na 1500zł.

W końcu dostałem pomoc. Chłopak dbał o zamawianie materiałów. Z czasem wypracowaliśmy procedury i wszystko było ok. Oczywiście co chwile i tak zostawaliśmy zjeby, że poprzedni kierownik był lepszy. Taka już natura firmy była.

Pracy przybywało, nowych obowiązków także. Byłem już Grafikiem DTP, połowicznie kierownikiem produkcji, a także drukarzem, monterem i magazynierem po godzinach. Inni pracowali 8:00-16:00, a ja tak długo jak była praca na dany dzień. Kiedy mieliśmy targi to rzadko kiedy wychodziło się wcześniej jak po 12h. A to wszystko za 2000 zl/mc.

Kiedy miałem uzbieranych ponad 160h nadgodzin, poszedłem do prezesa o wypłatę w bonusie (urlopów nie mieliśmy bo nie miałem zastępstwa). Dostałem propozycje nie-do-odrzucenia. Bonus = 2,5zł za każdą nadgodzinę.

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE