środa, 17 sierpnia, 2022
Strona głównaPiekielni szefowiePraca w Holandii na magazynie

Praca w Holandii na magazynie

W sumie nie spodziewałem się, że napisze tutaj post, raczej tylko lurkowałem, ale zaplecze pracy za granica przez parę lat (i ostatnio trochę w Polsce) dało parę historii.

1) praca w Jumbo, w pewnym mieście w Holandii w 2015r. Ważną tutaj informacja jest zaznaczenie, ze wypłaty wyglądały w tej sposób, ze raz w tygodniu dostawało się zaliczkę, chyba 100 euro, a potem, co miesiąc wyrównanie do wypłaty. Spoko system, mi odpowiadał. Miałem takiego kumpla, który przewalał cały hajs i jakoś tak wyszło, ze przez dwa tygodnie nie dostawał zaliczek i trzeciego tygodnia poszedł do biura (agencja pracy tymczasowej) i mówi „Pani Asiu, nie wysyłacie mi pieniędzy, nie mam co jeść, ja nie mam siły” – co Pani Asia odpowiedziała? Uwaga: „Mogę Panu 5 euro pożyczyć”. Typ podobno oszalał w biurze i taką burdę zrobił, że zaległe pieniądze miał tego samego dnia

2) ten sam zakład pracy, jakiś Holender obchodzi dwudziestopięciolecie pracy na magazynie. Co dostał (na pokaz oczywiście) przy całej firmie, z rąk prezesa? Małego tira z logiem Jumbo xD

3) ten sam zakład pracy, już mój koniec tam – coś obniżali nam dodatki do nadgodzin i sobót. No to ludzie się zdenerwowali i chcieliście ja strajk, kory byłby już drugim w historii tego magazynu. Pierwszy się udał, trwał chyba z tydzień, wszystkie wejścia i wyjścia zablokowane, nic nie mogło wjechać ani wyjechać i ich wtedy ówczesny pomysł ograbienia ludzi nie wyszedł. Ale za moich czasów? Momentalnie został wysłany mail przez agencje pracy tymczasowej (otto), ze jeżeli którykolwiek z pracowników weźmie udział w strajku, to zostanie natychmiastowo zwolniony z pracy. Jak się można domyślić, strajk się nie odbył, a my jakieś tam dodatki (w skali miesięcznej nawet spore) straciliśmy.

4)7 lat później. Zatrudniam się w której stokrotce, na magazynie, w którymś tam mieście wschodniej polski. Na początku praca nawet okej, zmiana poranna i nocna, po 8h, może być.

4a) cały pas, przy których były rampy do ładowania/rozładowania samochodu był kompletnie nieprzystosowany do jazdy wózkiem itp. Byle jaka nawierzchnia, aby tylko trochę deszczu i ślisko jak nic, wąski w cholerę – uważać podczas każdy trzeba zawsze, ale tam to przesada. No i raz taki jeden ziomek spadł z tej rampy i połamał rękę, czy coś tam mu pękło. W każdym razie – szpital. Szef bardzo mocno próbował poprowadzić narracje, ze była to wina owego chłopaka, ale kamery mówiły co innego. Wynik – *bezproblemowe* L4.

4b) praca była spoko, do momentu, w którym okazało się, ze dostawy do nas mogą się spóźnić. No niby nic wielkiego. Ale rozwiązaniem tego było skończenie pracy o 12, może 13 i powrót do pracy na 20/21 (zależy kiedy podjechały tiry do rozładowania) praca przez 1-3h, powrót do domu i kolejnego dnia na 8 rano. I tak parę razy w tygodniu. Nie pracowałem tam długo.

Tylko dodam, ze praca w Holandii nauczyła mnie szacunku do siebie w pracy. Jak tylko szef zaczyna coś wymyślać, zaczynaja się jakieś dziwne pomysły to daje mu chwilę i opuszczam śmierdzący statek. Prace znajdzie się inną, a szacunek trzeba do siebie mieć. Pozdrawiam!

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE