poniedziałek, 26 września, 2022
Strona głównaPiekielni szefowiePraca w najlepszej i najdroższej firmie

Praca w najlepszej i najdroższej firmie

Zbierałam się do tego posta długo, ale w końcu napiszę mu przestrodze wszystkich, którym się wydaje, że prestiżowe z pozoru oferty są złapaniemu Pana Boga za nogi.

Najnajnaj Januszex pod słońcem, czyli historyjka o tym, czemu najwyżej pozycjonowana w Google, opisująca siebie jako najlepsza i najdroższa na rynku firma to miejsce, z którego należy wiać natychmiast po przestąpieniu tego „zacnego” progu.

1. Oferta pracy, stale ponawiana „w związku z dynamicznym rozwojem firmy” wyświetliła mi się podczas przerwy w całonocnej sesji gier. Odpisałam, wróciłam do grania. Koło 4 dostaję odpowiedź, że firma z uwagi na moje wykształcenie i wieloletnie doświadczenie w branży jest bardzo zainteresowana. Zapraszamy jutro na rozmowę. Odpisałam, że rano zadzwonię się umówić.

2. Godzina 10, dzwonię. Cisza, nikt nie odbiera, to napisałam na olx, że przyjadę po prostu (w treści oferty była taka opcja, żeby przyjechać i pogadać).

3. Przyjechałam, szefa wszystkich szefów nie ma, ale jest szef punktu, który kazał mi czekać, bo ma klienta.

4. Po prawie godzinie czekania, zostałam zaproszona na rozmowę. „Testową rozmowę” z szefem punktu zaliczyłam w minutę, przechodzimy do konkretów. Jako osoba, która przywykła, że w tej branży godziny pracy zgodne z normami nie istnieją, łyknęłam pracę ponad etat z zastrzeżeniem, że chcę mieć wolny zawsze jeden konkretny dzień w miesiącu (sprawy prywatne). Ok, oczywiście. Podczas negocjacji finansowych, zrażona poprzednią firmą, w której byłam na rozmowie zastrzegłam, że na umowie ma być tyle, co do ręki i śmieciówka mnie nie interesuje. Ok, oczywiście. To kiedy Pani zaczyna?

5. Następnego dnia, bez absolutnie żadnego szkolenia nawet z podstaw obsługi systemu czy czegokolwiek, zostałam posadzona przy biurku. Praca w tej branży to ciągły kontakt z klientem, ale mój pierwszy klient wpadł z awanturą, a ja nawet nie umiałam mu pomóc, bo system był czarną magią. Ok, trudno, w porę przyszedł szef punktu i mnie wybronił od k… itp

6. Mija doba. Nagle moje stanowisko zostało zmienione, bo pracownik innego działu rzucił to w cholerę. Szkolenia na bardzo odpowiedzialne stanowisko zero, wszystko organizowałam sama. Ważne, że atmosferka fajna była.

7. Po kilku dniach szef punktu z miną zabitego psa przychodzi, że jednak na razie będzie śmieciówka, a tak w ogóle to na uop to najniższą krajową mi wpiszą potem, bo ups szef szefów tak kazał. Podniosłam swoją torebkę i chciałam wyjść, ale niestety dałam się przekonać, żeby zobaczyć, bo nie jest źle.

8. Nie było, póki nie dowiedziałam się, że z innych punktów ludzie przychodzili żebrać o chociaż 500zł pensji zaległych o kilka miesięcy. Ponownie chciałam to pierdolnąć, bo wciąż nie miałam nawet tej śmieciowej umowy i ponownie bezpośredni przełożony mnie naraił, by zostać.

9. Nie będę opisywać wszystkich przebojów tej firmy, bo to by wyszła gruba książka, skupię się na tym, że:
– firma w jednym nie kłamie. Jest najdroższa na rynku
– ale w takich firmach jak nie pilnujesz swoich spraw, w stylu nie zażądasz umowy, rodo itp, to nigdy ich nie dostaniesz
– mobbing jest taki, że przeżyłam tam dwa załamania nerwowe
– stanowiska, czas pracy itp są zmieniane z minuty na minutę
– A jak w końcu odejdziesz, to na zaległe wynagrodzenie czekaj sobie i pół roku

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE