poniedziałek, 28 listopada, 2022
Strona głównaPiekielni szefowiePraca w zakładzie kamieniarskim

Praca w zakładzie kamieniarskim

Zaraz po maturach szukałem pracy. Z racji takiej, że mieszkałem na wsi, nie było zbytnio ofert a dojeżdżać gdzieś dalej się nie opłacało. Poszedłem do zakładu kamieniarskiego. Była to głównie praca na cmentarzu. Pracowałem na czarno, jakoś 3 złote mniej od minimalnej godzinówki. Nie dość, że harowałem jak wół (hehe, starzy wyjadacze nie będą się przemęczać, niech młody haruje ponad swoje siły) to nawet nie dostawałem żadnego prowiantu ani wody (w lato po 10/12 h dziennie cały czas na słońcu) xD.

Jeździłem również starym dostawczakiem z milionami km na liczniku. Dwa razy zerwała mi się linka w lewarku zmiany biegów to szef, że to moja wina XD nawet udało mi się jeździć tym dostawczakiem bez prędkościomierza bo szef miał wywalone w to, już o przekroczonej o 1200 kg dmc nie wspomnę ¯\_(ツ)_/¯

Apogeum pracy po którym ją rzuciłem była sytuacja w której cofałem tym samochodem, był on dość długi więc drugi pracownik pokazywał mi ile mogę do tyłu jechać. Nagle powiedział stop, ja stop i każdy na mnie wydziera ryjca, że wybiłem lampę tylną ¯\_(ツ)_/¯
Po tym wszystkim rzuciłem to w p*zdu, bo jak dla mnie była to gruba przesada

Teraz pracuję w gastro i ludzie sobie mnie chwalą za pracowitość itd.

Jeszcze dodam, nie zapomnę jak „szef” zatrudniając mnie na czarno i płacąc ochłapy powiedział, że przynoszę same straty, a jednak mnie trzymał, bo nie było innego głupiego, który by z*pierdalał

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE