wtorek, 16 sierpnia, 2022

Prawie 20 temu…

Moja pierwsza praca u Janusza (faktycznie miał tak na imię). Dostałem umowę na 3 miesiące i stawkę minimalną 5.50/h. Rynek pracy wówczas w naszej okolicy nie istniał, brało się co było.

Okazało się, że Janusz zatrudnił kilka osób, ponieważ podpisał kontrakt z poważnym klientem. Okazało się, że zatrudnił zbyt mało osób i zgadzał się na większe dostawy gotowego sprzętu, co dla nas oznaczało robienie nadgodzin.

Bylem młody i naiwny, myślałem, że na nadgodzinach polepszę sobie wypłatę, bo było tego sporo (100+ miesięcznie, kilka razy zdarzyło się, że idąc do pracy jednego dnia wracało się do domu w południe dnia następnego).

Janusz nie zawiódł i tutaj, nadgodziny zostały wypłacone pod stołem jako 5.50 minus podatek, czyli ok 4.40 na rękę.

Innego razu (szalone nadgodziny już się skończyły) księgowa poinformowała mnie, że musi potrącić mi urlop, bo nie wyrobiłem ilości godzin w zeszłym miesiącu.

„A co z tymi 2 dobami, które spędziłem pracując non stop u klienta naprawiając wadę fabryczną, zanim sprzęt zostanie sprzedany dalej? ”

W odpowiedzi usłyszałem tylko „aha, no tak”, o jakiejkolwiek wypłacie nadgodzin nie wspomniano.

Chciałabym powiedzieć, że rzuciłem tę pracę, ale nie mogę. Siedziałem tam przez 1.5 roku.

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE