poniedziałek, 28 listopada, 2022
Strona głównaPiekielni szefowieSpokojna praca na bufecie z psycho-kierowniczką

Spokojna praca na bufecie z psycho-kierowniczką

To tak trochę odnośnie postu o wiatraku, który pracownicy kupili za własne pieniądze xD
Moja pierwsza praca, załatwiona przez ciotkę, jako sprzedawca na bufecie w szpitalu. Firma dość duża, działa chyba na terenie całej Polski, prowadziła kuchnię, ten bufet i sprzątanie. Przez pierwszy tydzień miałam szkolenie „na czarno”, na szczęście odpłatnie, ale kierowniczka była wtedy na urlopie. Potem dostałam umowę zlecenie na trzy miesiące.

Moimi obowiązkami było rano przygotować jedzenie na bufet, pomóc ewentualnie w zmywaniu czy krojeniu jakichś sałatek na obiad, otworzyć bufet, koło południa pomóc w wydawaniu obiadów i zmywaniu naczyń, a potem posprzątać i zamknąć.

No i na początku było z*jebiście, póki nie wróciła ta kierowniczka. Od początku miała problem o wszystko, nawet o rzeczy których nauczyły mnie inne pracownice i one robiły dokładnie to samo. Na tym bufecie przy zmywaku miałyśmy durszlak, który pracownice kupiły z własnych pieniędzy, żeby odcedzać pozostałą po obiedzie zupę i wylewać osobno, żeby odpadów wyrzucanych do śmietnika było mniej. Pani kierownik pewnego dnia przyszła i wyrzuciła ten durszlak, opieprzając mnie, że nie powinno go tam być.

Na zapleczu była szafka ze środkami czystości, jako że byłam tam krótko no to uznałam, że wszystko co jest w środku jest potrzebne. Pewnego dnia kierowniczka wpadła i zajrzała do tej szafki, okazało się, że jak miałam wolne to kucharki, które wydawały obiady i zajmowały się bufetem jak mnie nie było włożyły do środka uschniętego kwiatka. Kierowniczka w*jebała go na podłogę i zaczęła wyrzucać z szafki wszystko co tam było. Dostałam zjebkę, że gdzieś na dnie były takie naklejki przyciemniające szyby, które były naklejone na okna na bufecie. Potem kazała mi to sprzątać.

Oprócz tego panie na kuchni też były bardzo niemiłe. Z kuchni dowoziliśmy jeszcze śniadania i obiady, jak dziewczyna odpowiedzialna za to miała urlop to ja się tym zajmowałam. Posiłki były dostarczane w takich dużych czarnych pudełkach, które trzymały temperaturę. Były podpisane kredą, że to pudło idzie na OIOM, to na jakiśtam inny oddział, a dwa szły do przedszkola. Jak wracałam to miałam umyć te pudła, więc wzięłam ręcznik papierowy i chciałam zmyć tą kredę z przykrywki. Pani, która była na zmywaku, podbiegła do mnie i zaczęła krzyczeć, że „ten papierek, to sobie mogę wsadzić w dupę”. Od niej takich komentarzy miałam bardzo dużo i powstał konflikt pomiędzy nią, a mną i paniami które mnie szkoliły. W końcu ja wyciągnęłam rękę i powiedziałam, że ja tu nie przyszłam się kłócić i słuchać wyzwisk, tylko zarobić pieniądze, tak jak ona, więc może powinnyśmy zadbać o atmosferę obie.

No i oczywiście na obowiązkach, które wymieniłam, się nie skończyło. Tak jak już napisałam, byłam też dostawcą, przyjmowałam towar (czego mnie wcześniej nie nauczyły i jak robiłam to pierwszy raz, zupełnie sama, to brakowało dwa kilo słoniny xD ale od przyjmowania towaru była pani – nie wiem, kadrowa, księgowa, nie mam pojęcia jakie było jej stanowisko – która siedziała na dupie przy swoim biurku i nie miała czasu), do tego kroiłam na krajalnicy bez żadnego szkolenia BHP, miałam tylko podpisać karteczkę, że się odbyło xD

Po 1,5 miesiąca pracy zobaczyłam, że jestem wykreślona z grafiku xD jak poszłam do kierowniczki to powiedziała, że „no, od poniedziałku ma pani już nie przychodzić”. Z jednej strony czułam ulgę, bo byłam wykończona psychicznie, ale z drugiej nie rozumiem do tej pory co takiego zrobiłam xD wykonywałam polecenia kucharek, więc myślałam, że robię wszystko dobrze. I tak miałam zamiar stamtąd spi*rdzielać, tylko chciałam przepracować do końca umowy, ale wydaje mi się, że te kucharki też trochę sabotowały. Pomiędzy nimi też było mnóstwo konfliktów i aż dziwne, że się tam nie pozabijały do tej pory.

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE