wtorek, 15 września, 2026

Kelner

0
2888

Kiedyś pracowałem jako kelner (w bardzo polecanej restauracji w moim mieście) na „stażu”. Minimalną krajową wtedy była 1600 zł jakoś a na stażu z urzędu pracy dostawałem 860zł. I tu mam nawet kilka przykrych historii, a mianowicie:

1. Resztę do minimalnej krajowej miał dopłacać pracodawca, ale taka była sytuacja, że szefowa to była psiapsiółka pewnej pani z UP to nie musiała nic dopłacać (poza nadgodzinami) do wypłaty, bo jakiś tam kruczek prawny, i na tym bazowali

2. Mieliśmy Kateringi oddalone o nas po 120-150 km (jakieś 2 godziny jazdy w jedną stronę), o 3 rano wracaliśmy na miejsce, a o 10 do pracy bo o 11 otwierają restauracje

3. Były święta Bożego Narodzenia, koleżanka z pracy poprosiła o wolne, bo 3 miesiące wcześniej miała ślub i chciała pierwsze święta spędzić z mężem, jak pan Bóg przykazał, to usłyszała od szefowej, że musi się zastanowić, albo życie rodzinne, albo zawodowe (w rezultacie wigilię miała w domu, ale 1 i 2 dzień świąt w pracy)

4. Nadgodziny były wypłacane co kwartał, bo przecież te nadgodziny ktoś może później wybrać, robiłem jak poje**by 2 miesiące, w 3 stwierdziłem, że coś wybiorę, bo tu urodziny, tu weekend, to mama dziadkowie mieli rocznicę, nieważne, poszedłem do szefowej po kasę z nadgodzin, ta mi policzyła godziny za ostatni miesiąc i stwierdziła, że mam o 20 godzin za mało, więc jakim prawem chce kasę za nadgodziny, mówię jej, żeby policzyła 2 miesiące wstecz, to jej wyszło, że ma możliwość wypłacić jeszcze 870 zł z tytułu nadgodzin

Dziękuje, kurtyna

Poprzedni artykułJak ci się nie podoba to idź do inspekcji pracy
Następny artykułJak postawić janusza do pionu?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj