Praca w sieciówce z ubraniami

0
2932

Myślałam, że praca w sieciówce z ubraniami będzie ciekawą przygodą na studiach w momencie, kiedy nie mogłam znaleźć pracy w zawodzie. Oh jakże się myliłam. Abstrahując od wk*rwiających klientów zostawiających taki syf, że jak to mówią ojcowie „jeszcze tylko nasrać na środku”…

Z jednej strony menagerka spoko, jak ma dobry humor nawet można się pośmiać, ale to co się odwala z grafikiem to jakiś żart…

W poważaniu mają dyspozycyjność i chyba myślą, że poza pracą nic nie robię, tylko co minutę patrzę, czy przypadkiem nie zrobili zmian w grafiku. Kilka razy już była taka sytuacja, że z dnia na dzień zmieniali dni i godziny pracy, 4 razy trzeba się upominać, że ej, mówiłam, że tego dnia mam laboratoria na uczelni i nie ma opcji, żebym przyszła.

Rozgarnięcie lvl. -365, a ile się nastresowałam to moje… Dodatkowo firma ma nas w dupie i nie pozwala zatrudniać więcej ludzi, więc większość czasu na zmianie są dwie osoby, z czego jedna chilluje na magazynie, a druga z*pierdala na sklepie sama ogarniając wszystko (oczywiście rola z*pierdalania przeznaczona jest dla mniej doświadczonych pracowników, którzy pracują krótko) serdecznie nie polecam, za taką pensję nie warto…

Poprzedni artykułImpreza dla szlachty
Następny artykułJanusz ze stacji paliw

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj