poniedziałek, 26 września, 2022
Strona głównaPiekielni szefowieLepszy marny pracownik, ale tańszy

Lepszy marny pracownik, ale tańszy

Kilka lat temu pracowałam w centrali dosyć znanej jubilerskiej firmie znanej z reklam i sponsoringu różnych wydarzeń. Najpierw 3 miesiące umowy o praktyki studenckie za 1000 zł na rękę (wtedy najniższa krajowa wynosiła ok 1250 zł). Byłam na ten czas studentką zootechniki, więc sami pomyślcie jak moja wiedza o anatomii zwierząt przydawała się na dziale biżuterii xD

Ponieważ byłam dobrym pracownikiem, po tych 3-ech miesiącach dostałam umowę o pracę na czas próbny znów na 3 miesiące za najniższą krajową (ok. 1250 zł). Ponieważ chciałam się jeszcze dodatkowo uczyć i pójść do rocznej szkoły, zapytałam o możliwość większej wypłaty. Utrzymywałam się sama na ten czas i chciałam mieć również jakieś oszczędności, więc odważyłam się spytać.

Odpowiedź dostałam pozytywną. Moja wypłata wynosiła zamiast 1250 zł, to 1500 zł/miesięcznie. Pracowałam nadal tak samo, zawsze się wyrabiałam w pracy, nie spóźniałam się, czasem się zdarzało, że wszyscy już prawie wyszli z działu, a ja szybko dokańczam pracę, bo została mi końcówka, a nie chciałam przekładać tego na następny dzień.

Ostatniego dnia pracy wg umowy czekałam na decyzję kierowniczki co dalej. Czy koniec mojej pracy? Czy będę miała przedłużoną umowę? Mijał czas… W końcu godzinę przed końcem pracy poszłam do kierowniczki, której… Nie było. Tego dnia wyszła wcześniej z pracy. Aha.

Idę więc do zastępcy. Mam czekać. Czekam… czekam… W końcu 20 min przed zamknięciem działu (czyli końcem pracy) kierowniczka innego działu wzywa mnie na rozmowę. Mówi, że umowy nie mam przedłużonej. Na pytanie czemu nie wie, bo ona jest na innym dziale i powinna mi to powiedzieć moja kierowniczka. Fajnie, 15 min do końca, a ja muszę spakować swoje manatki, kubki, ubrania itp, a praca tzw „raporty” w środku roboty. Walnęłam wszystko w bok, wyłączyłam komputer i zaczęłam się pakować.

Po weekendzie dzwonię do kierowniczki, o co kaman. Dlaczego nie powiedzieli mi wcześniej. Wiekie eee i yyyy. Nie miałam przedłużonej umowy, bo eee źle pracowałam. Bo yyyy no po prostu. Bo eee no tak wyszło. (xD).

Tak naprawdę rozeszło się o pieniądze, bo dostałam 250 zł więcej niż powinnam. >Inni dostawali tyle po kilku dobrych miesiącach (słowa kierowniczki).< Firma, która zarabia miliony, a rozchodzi się o 250 zł, bo chciałam się uczyć i zapytałam o pieniądze. Pracownikiem byłam sumiennym, zawsze wszystko na czas, estetycznie i porządnie. Ale cóż, widać wolą gorszych pracowników za najmniejsze pieniądze, niż solidnych za trochę więcej. 😛

Przestroga dla was, jak kończy się wam umowa i nie wiecie co dalej, to dowiedzcie się zawczasu. A nie zwlekajcie na ostatnią chwilę jak ja, bo niepotrzebnie więcej stresu :]

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE