czwartek, 18 kwietnia, 2024

Nowe rogaliki

Pracowałem w wieeeelkim korpo, które nie jest z branży technologicznej, ale postanowiło sobie dokooptować pewien rokujący startup IT. Ja pracowałem w tym start-upie i zacząłem niewiele przed tym, jak wieeeelkie korpo nas zaczęło pochłaniać.

To był fajny moment, bo już mieliśmy duże pieniądze od korpo, a jeszcze mieliśmy kulturę start-upu. W poniedziałki mieliśmy śniadania firmowe. Przyjeżdżały croissanty z Paul’s do tego konfitury, słodkie bułki, owoce. Warto było przyjść w poniedziałek na 9:00. Chciało się jechać do biura.

Parę miesięcy potem do władzy – oczywiście wskutek dobrowolnego przekazania pałeczki – doszła pewna pani będąca przedstawicielem wielkiego korpo. Organizacja uznała, że to niebezpieczne, ale start-up miał swojego dotychczasowego szefa, więc jak to w korpo – szybka podstawka, bo nadzór to najwyższa forma zaufania.

Przyszła pani korporacyjna. Już jej pierwsze przemówienie wskazywało, że bajka się kończy. Niewiele po tym pani zamieniła wyborne, świeże, maślane wypieki z Paul’s na takie pakowane zbiorczo rogaliki z jednego z supermarketów pakowane bodaj po 8, produkowane w jakiejś fabryce, wiele tygodni jeśli nie miesięcy wcześniej. Mówimy tu o firmie, która miesięcznie za same biuro płaci parędziesiąt tysięcy złotych, a na licencje oprogramowania wydaje drugie tyle, jeśli nie więcej. Ucięli nam rogaliki i bułeczki.

Potem były kolejne 'racjonalizacje’. Gdy odchodziłem, z ponad 230 osób które były, gdy dołączałem, zostało może z 20. Resztę wymieniono na nowych, tańszych i równie wspaniałych jak te rogaliki w plastikowym wieloopakowaniu, w którym się przez 2 miesiące nie zepsują.

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE