sobota, 10 lutego, 2024

Pomoc żonie janusza

Pracuję w firmie transportowej od czterech miesięcy. Jeżdżę ciężarówka i Lubię swoją pracę, z czego Lubię nie bez kozery jest napisane wielką literą, bo w końcu nie po to wydałem hajs na prawo jazdy, żeby teraz narzekać. Ale do rzeczy…

Wracając z pierwszego wyjazdu do firmy napotkałem Janusza, który witając mnie z udawanym uśmiechem na twarzy zaproponował mi szybki kurs do miasta X. Pojechać miałem busem, który stał na placu.

„Polecisz tam z moją żoną zobaczyć meble zaraz wracasz godzina czasu masz tu stówę”
Myślę sobie godzina czasu…stówa…dobra niech będzie…. Pojechałem najpierw po małżonkę Janusza (co się w trakcie rozmowy okazało całkiem spoko kobita) no i po kilku wdzięcznych słowach i uśmiechach wyruszyliśmy do owego miasta. Wszystko było proste i logiczne…ale….Janusz dał mi busa bez paliwa.

No cóż, myślę sobie jadę z jego żona to może ona zapłaci. Po zatankowaniu za stówę z mojej kieszeni (przewidując, że może to ja będę sponsorem )zadzwoniłem do Janusza z informacją o poniesionych przeze mnie kosztach no ale Janusz jak to Janusz…proszę się nie martwić wszystko będzie rozliczone . Myślę sobie ok. pierwszy wyjazd, nowy szef ..będzie dobrze..no i oczywiście małżonka Januszowa więc poczułem się niesamowicie pewnie.

Po zatankowaniu i wymianie uśmiechów pojechaliśmy dalej.

Po przybyciu na miejsce żona Janusza poprosiła mnie abym dał jej jakieś 10-20 minut ,ona sobie wybierze meble złoży zamówienie i wracamy. Po 4 godzinach oczekiwania i tłumaczenia się przed żoną przez telefon gdzie jestem i czemu tak długo pojawiła się moja towarzyszka podróży. Z krzywym uśmiechem i z miną prosząca o przebaczenie zaczęła mi przynosić jakieś krzesełka, taborety prosząc jednocześnie o pomoc. Jako że kobietom zawsze staram się pomóc w różnych kwestiach tak i w tej nie potrafiłem się sprzeciwić Po załadowaniu pełnego busa klamotami wróciliśmy do domu Januszowej gdzie oczywiście uczestniczyłem w rozładunku ręcznym owych gratów.

Widząc moją minę, gniew i pot wcisnęła mi do kieszeni stówę. Pomyślałem, że jednak dobry z niej człowiek, ale widząc oczami wyobraźni Janusza, który jakiś czas temu zapłacił mi stówę za rzekomą godzinę pracy stwierdziłem, że nie ma sensu przyjmować od niej daniny.

Wsiadłem więc do auta i pojechałem na firmę zdać samochód.

Na placu czekał już na mnie Janusz z pytaniem jak było…Odparłem, że wszystko ok i…..jakież to było moje zdziwienie kiedy odrzekł, że wszystko byłoby ok gdybym nie wziął tej stówy od ..Januszowej..

Ja zwariowałem w tej chwili ..nie dość, że nie wziąłem kasy to on już wiedział, że dostałem.

W pewnej chwili powiedział „pan sięgnie ręką do kieszeni…Sam widzi pan jest..a ja już panu zapłaciłem…proszę mi oddać te pieniądze……….. oddałem

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE