sobota, 10 lutego, 2024
Strona głównaPiekielni szefowiePraca na kasie w Tesco

Praca na kasie w Tesco

Za czasów studenckich, dostałam pracę w najcudowniejszym markecie w kraju (sarkazm 🙂 ). Najpierw przychodziłam tam przez agencję zewnętrzną, a później zaproponowali mi umowę o pracę na pół etatu – bo student dzienny, ale z możliwością dopracowania więc fizycznie mogłam wypracować nieco mniej niż etat. Najpierw byłam na bistro, ale potem ktoś z góry się doliczył, że to się nie opłaca i zlikwidowali nam stanowisko więc przenieśli mnie na Punkt Obsługi Klienta.

Wiadomo, inny dział to inny kierownik, a że na tym stanowisku też były wprowadzane zmiany to za kierowniczkę trafiło mi się babsko przeniesione z księgowości, które chwilę wcześniej wszystkim mówiło, że tesco to obóz pracy i trzeba stąd uciekać, a jak jej dali nową posadkę to zmieniła zdanie i już tesco było najpiękniejszą firmą na świecie.

Oczywiście taka z niej księgowa co w Excel umiała tylko podstawowe formuły typu suma, różnica, co niestety bardzo szybko pokazała, i czym ja sobie u niej nagrabiłam, bo ja byłam wówczas w największym rozkwicie mojej miłości do tego programu.

POK miał to do siebie, że poza obsługą roszczeniowych klientów i wspierania kas (bo nie ma ludzi więc siadaj na kase) musieliśmy raz w miesiącu, na podstawie Excela wysłanego z głównej siedziby weryfikować czy nie zrobiłyśmy błędu, a często wychodziły jakieś. Czasami kwestia poprawy formuły (wyszukaj pionowo się pomyliło) i wszystko było ok a czasami trzeba było grzebać w systemie i wszystko sprawdzać.

A ja umiałam szukać, co też nie pasowało mojej kierowniczce. Często więc to ja prostowałam tematy (na trzy laski na pokój jedna dostawała nadmiar roboty więc ją próbowałam wspierać, druga zajmowała się wyjadaniem brudu spod za długich paznokci, a trzecia to ja, więc szału nie było).

Raz, gdzieś w okresie września miałam jakiś egzamin (chyba poprawka ze staty, ale kto by pamiętał), podając dyspozycyjność zaznaczałam, że wtedy nie mogę i tłumaczyłam dlaczego, ale moja kierowniczka zapomniała to przeczytać xd i kilka dni później oznajmiła, że mam tego dnia szkolenie BHP czy coś w podobnie, a że pokrywały mi się godziny to wprost powiedziałam, że nie dam rady wtedy na to szkolenie przyjść.

Usłyszałam wtedy cudowne pytanie „To, co jest dla ciebie ważniejsze, praca czy jakiś tam egzamin?” na co bez zastanowienia odpowiedziałam, że oczywiście studia, bo nie planuję całe życie pracować na kasie, tylko mam inne plany na życie i karierę. Wysłali mnie później jakieś 300km dalej na to szkolenie, do innego punktu. To był koniec września, umowę miałam do połowy października, nie przedłużyli mi jej, nie szkodzi, nową pracę miałam tego samego dnia co info o nieprzedłużeniu, w tym samym budynku, więc dalej wkurzałam ich swoją obecnością 🙂

Wracając do tego, że umiałam szukać w systemie. Kiedyś wysłali mnie na kasy i miałam obsłużyć takiego lokalnego Januszka, co się u nas zaopatrywał (z kuponami z Clubu miał niezłe promocje, a przez znajomość z kasjerami dostawał też inne kody rabatowe czy zniżki).

Wtedy tesco miało jakieś promo, że za naklejki dostawało się spory rabat, a on robił spore zakupy właśnie z tymi rabatami. Zasypał mnie wtedy różnymi kodami, które ja wbijałam, system wszystkie przyjmował więc nawet nie zwracałam na nie wielkiej uwagi, nie było problemu gdy wiele z nich było w wersji mobilnej, bo to już było wtedy normalne).

Później okazało się, że skasowałam mu dwa rabaty, które nie powinny się łączyć (system zrobił swoje) a wyszło to przez to, że zrobiłam jakąś gafę z płatnością (stan kasy był ok, tylko nie tak coś zaznaczyłam w systemie).

Jak to wyszło to kierowniczka marudziła, jaka to ja jestem niedoinformowana, nieuważna itd, a ja pokazałam jej wydruki z systemu gdzie kilka innych kasjerek, znacznie bardziej doświadczonych zrobiło z tym samym klientem ten sam błąd i to jeszcze zanim ja popełniłam swój więc bardzo szybko się zamknęła i już nawet nie groziła mi zwolnieniem, bo tamte też by musiała.

Pamiętam miałam też jedną sytuację, gdzie do dzisiaj żałuję, że nigdzie tego nie zgłosiłam.

Miałam zmianę gdzie sama byłam na punkcie i na kasach był tylko jeden pracownik, a dostałam wtedy potworny okres i blada zwijałam się z bólu, tabletki nie działały i ogólnie patowa sytuacja. Kierowniczki nie było więc idę do kierownika zmiany i tłumacze, że nie jestem w stanie wystać przy tym blacie, a usłyszałam, że nawet nie mam jak iść dzisiaj na przerwę, bo nie ma kto za mnie stanąć na punkcie. Musiałam do końca zmiany wytrzymać. Nie wiem jak to zrobiłam.

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE