czwartek, 8 grudnia, 2022
Strona głównaPiekielni szefowiePraca przy kopaniu rowów

Praca przy kopaniu rowów

Podzielę się historią, która po latach jest jedną z moich ulubionych anegtot o pracy w Januszexie (a nawet PolJanuszSpecTechu vol.3).

Początek sierpnia, połowa wakacji pomaturalnych. Po wakacyjnym lipcowaniu stwierdziłem, że fajnie będzie coś tam dorobić przed studiami. Dogadałem się z przyjacielem ze szkoły średniej, że znajdziemy robotę na lato w pośredniaku, a następnie zrobimy sobie u mnie grilla na wsi – easy as that. UP w mieście powiatowym (23 km od mojej wiochy, 4 km od jego wiochy), ogłoszenie KOPANIE ROWÓW na terenie tegoż oto miasta, 2500-3500 brutto. Kurła, legancko – blisko, szybko i przyjemnie. A pani w szkole ostrzegała, że tak skończymy xD

Dzwonimy do Prezesa około południa, odbiera bardzo zgarowany i zachrypnięty głos – mowi, że da nam znać później, kiedy zaczynamy. Gituwa.

Dojeżdżamy autobusem do mnie, kumpel z sanałach i krótkich spodenkach, rozpalamy grylla, odpalamy hehe piwerka i czekamy na szczegóły roboty.

W okolicach 20:00 dostaję telefon, ze jutro o 5:30 ekipa będzie jechała przez moją wiochę i nas zabiorą z przystanku. Mój ziomek mówi, ze luz – matka mu podrzuci jego ciuchy robocze, bo ma blisko, wiec tą godzinkę przeboleje w moich dresach i za małych kaloszach.

Dogadani zgasiliśmy grylla, dopiliśmy browary i do spanka.

Nazajutrz rano czekamy na przystanku, zajeżdża rozpadający się bus i zostajemy porwani na przygodę życia xD

Prezesa nie było, ale był Szef, na którego firma była fizycznie zapisana – Prezes będzie na budowie kolo południa. Ok.

Jedziemy, w mieście zgarniamy jeszcze dwóch zuchów, w tym „brygadzistę” PS Sowa. Wyjeżdżamy z miasta, jedziemy, jedziemy. Coś daleko.
-Gdzie jest ta budowa?
-No tak 60 km za miastem powiatowym z ogłoszenia xDDDDD

Docieramy. Kierowca od razu leci się rytualnie złamać do tojka, my dostajemy łopaty i informacje, gdzie mamy wykopać rów pod odpływ rynny. Oke. Pyk pyk pyk, jako tako i zrobione. Brygadzista uczy nas, jak na oko z poziomicą ustalać spadek na rurze, montujemy wszystko, glanujemy rurkę, żeby równo leżała i zakopujemy.

Pojawia się prezes. Mówi co i jak, że na czarno i stawkę nam poda, jak kilka dni popracujemy. Radzi-nieradzi się zgodziliśmy. Dwa dni ryliśmy tymi łopatami z totalnym brakiem poszanowania dla BHP i łaskawie usłyszeliśmy, że da nam 8 pln na godzinę, bo widzi nasze starania. Co prawda chłopaki murarze w naszym wieku mieli więcej na rękę i to z umową, ale trudno – przygoda.

Po tym przydługim wstępie czas na prawdziwe mięsko, czyli sposób działania tego przedsiębiorstwa:

-Był Prezes PS Bober i był Szef PS Kuba. Otóż pan Prezes miał już kilka firm i każda zbankrutowała przez machlojki, potem miał dwie na żonę i teraz na swojego lojalnego zastępcę Kubę.

-Ekipą zarządzał Sowa, który z zawodu był wodoprowodnikiem i jako jedyny wiedział, jak prawidłowo należy zakładać przyłącza wody, szacować głębokość wykopów i oznaczać rury specjalną taśmą magnetyczną xD

-Przez większość czasu pracowaliśmy na placu budowy osiedla domów-bliźniaków, który był cały okręcony kamerami, żeby ekipy nie kradły i żeby lokalsi nie spuszczali paliwa z maszyn (co i tak robili)

-Krzysiek, kierowca, gdy o 7:05 kończył sranko, wychodził z toja i rozglądał się po okolicy. Potem przestawiał busa, żeby zasłonić kamery i albo kradliśmy palety, albo złom, albo materiały. Każdego dnia. Potem jechali z Kubą na skup i dzięki temu była kasa na fajki, kawę i browary dla ekipy. Profit.

-Pracę z nami zaczął jeden typ, który to pracował już na tylu budowach, ze pół europy na nim stoi. Przepracował 2 dni, wziął 100zl zaliczki i już się nie pojawił. Za godzinówke wyszły mu ponad dwie stówy, ale cusz

-Tego samego dnia Sowa wziął stówę zaliczki.

Następnego dnia wlazł do busa tak najebany, że się przewracał, a i tak kazał zatrzymać się przy sklepie, kupił 6 specjali i wydudnił je do 10. Potem nastukany wpadł półtonową zagęszczarką do wykopu (4 dni tam leżała, bo nie było dość dużej koparki, żeby ją wyciągnąć). Następnie wszedł do tego wykopu (głębokiego na ponad 2 metry – jeszcze przed naszą kadencją wykopali ten rów przez pół placu budowy i podpieli tam rurę ujęcia wody główną dla osiedla i zostawili na 2 tygodnie xDDD) i zaczął zakładać przepięcie wody na dom – wywierca się otwornicą dziurę, czyści spirytusem i zakłada obejme z zaworem, po czym się to podmurowuje i jest woda w domu – ale wziął za małą obejmę xD.

Zaczął ręczną piłą przycinać tą rurę, po czym nalał sobie do tej dziury ze dwa wiadra wody, bo mu błoto przeszkadzało i po jakichś 2 godzinach odpuścił. Co prawda wyjść nie mógł, bo mu nogi ugrzęzły w glinie i musieliśmy go w 4 wyciągać na linie. Jego buty spoczywają pod tym osiedlem do dnia dzisiejszego.

-Dostaliśmy raz prikaz, żeby wykopać rów pod rynnę, ok. Po 20 minutach przybiega Kuba, Sowa, Kierownik budowy, behapowiec i szef ochrony. Wszyscy do nas z krzykiem, że przecięliśmy kabel główny od kamer na obiekcie. Faktycznie tak było – pojedyńczy kabelek wkopany w ziemie bez jakichkolwiek oznaczeń. Panika, groźby i pilne wzywanie elektryka.

Godzinę po tym opowiedziałem to ziomkowi murarzowi to też mnie skrzyczał, ze dopiero teraz, bo on ma już pół palety worków cementu do zajumania i to byłaby świetna okazja

-Wspomniałem o paliwie i tubylcach złodziejach. No to na koniec zmiany graliśmy w kamień papier, kto będzie ściągał diesla z koparki na noc. Raz jak zaciągnąłem za dużego wira i łyknąłem kilka oktanów to dziewczyna nie wpuściła mnie do domu na wieczór filmowy po pracy

Innych przygód mam jeszcze na drugie tyle tekstu, ale zakończę ową wspominkę rozliczeniem z Januszeksu

Po przepracowaniu miesiąca i nastukaniu ponad 210 godzin dostałem 1430 złotych wypłaty xD Jeb*ny dziad na mój protest powiedział, ze to składka na paliwo. Za każdy dzień obcinał nam po 10 zł.

PS. Mój kumpel pierwszego dnia po 9 godzinach w za małych kaloszach przerzucił się na sandały i w nich kopał do końca zmiany.

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Robert on Pani Kasia
Grzegorz Brzeczyszczykiewicz on Praca w warsztacie samochodowym w UK
Zombie driver on Klasyczny karynex