niedziela, 2 sierpnia, 2026

Niezdecydowany szef

0
829

Parę lat temu, sklep budowlany i ja w roli magazyniera – kierowcy. Jadę z zamówieniem – towar opłacony, tylko klient nie uznał za stosowne podać numeru telefonu do siebie.

Zajeżdżam na miejsce, nie tak z resztą daleko od sklepu, tam okazuje się, że mieszkańcy ulicy uważają numerowanie posesji za głupi przesąd. No ale samo się nie dostarczy, a ja mam dobre serce. Pokręciłem się, poszukałem, spytałem tego i owego, znalazłem.

Rozpakowałem, facet przeprosił, że zapomniał o telefonie, potwierdził odbiór, wcisnął w łapę dwie dychy jako odszkodowanie za straty moralne. Wracam na bazę. Na miejscu kierownik poirytowany tym, że tak długo mnie nie było. Tłumaczę mu co i jak, ten na to – „ale jak nie ma kontaktu z klientem i nie wiadomo gdzie go szukać, to trzeba od razu wracać na sklep! On zapłaci za powtórny transport, a tu jeszcze czekają wyjazdy!”

No dobra, niech i tak będzie. Kilka tygodni później podobna sytuacja. Tym razem klient zostawił nawet telefon, ale uporczywie go nie odbierał. Poza tym miejsce dostawy było na obrzeżach miejscowości, nowo urządzona ulica w formie rozjechanej gruntówki miała nawet nazwę, ale nie widniała ona w nawigacji, podobnie jak numery nowo postawionych tam domów.

Przejechałem dwa razy wypatrując miejsca dostawy i próbując się dodzwonić do klienta – nic. Trudno, zgodnie z zarządzeniem kierownika wracam na bazę. Żeby nie było, idę i oznajmiam mu jaka była sytuacja. Ten zbulwersowany – „Ale klient przed chwilą dzwonił! On czeka na te materiały, trzeba było go poszukać! To nieważne, że nie odbiera, przecież zapłacił!” Biorę głęboki oddech, jeszcze raz streszczam przebieg zdarzeń i przypominam kierownikowi jak mówił co robić w takich sytuacjach. Ten westchnął z irytacją i rzekł: „Chyba nie rozumiesz, że w tej pracy trzeba być elastycznym!”

Dodam, że facet nie uznawał czegoś takiego jak uprzejma, konstruktywna sugestia. Kiedy przyjeżdżało szefostwo, z resztą nie tacy źli ludzie, za każdym razem miał spodnie pełne strachu i chyba wymagał tego od innych. Gdy kiedyś powiedzieliśmy mu z kolegą, że przecież nas nie pozabijają, tym bardziej że nie dość, że jest porządek, to robimy swoje i (przynajmniej na magazynie) nie ma powodów do paniki, rzucił nam zirytowany: „Bo dla was to nie ma nic świętego!”

Muszę przyznać, że nigdy nie słyszałem piękniejszego komplementu xD

Poprzedni artykułKobiety na operatora nie dam
Następny artykułDziad trans szukał jelenia co będzie za darmo jeździł

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj