środa, 1 grudnia, 2021
Strona głównaNewsyŚmierć w Amazonie - nie żyje 49-letni pracownik

Śmierć w Amazonie – nie żyje 49-letni pracownik

Sytuacja miała miejsce 6 września. Zmarły pracownik miał 49 lat, a jako przyczynę śmierci podano zawał serca. Z jednej strony mówimy o nieszczęśliwym wypadku, z drugiej jednak zastanawiamy się, czy można było tego uniknąć? Jednocześnie przypomina nam się, że to nie pierwszy taki przypadek w tej firmie, a więc i pojawia się pewna wątpliwość, czy to jedynie efekty nieszczęśliwego zbiegu okoliczności?

Śmierć pracownika w Amazonie

Informacja o zdarzeniu została podana przez lokalne media już na drugi dzień. Wszystko rozgrywało się w magazynie Amazona w podpoznańskich Sadach. Nie było to jednak pierwsze takie zdarzenie w tej lokalizacji. Z „Głosu Wielkopolski” dowiadujemy się bowiem, że analogiczna sytuacja miała miejsce w maju – wówczas doszło do śmierci kobiety w wieku 40 lat.

Przypadki śmierci i towarzyszące im wątpliwości sprawiają, że podnosi się wiele głosów, na temat samej firmy, jak i warunków pracy. Liczne głosy wskazują, chociażby, że wystarczyłoby jednie odpowiedzialne stosowanie się do zasad BHP i ich przestrzeganie, aby tragedia zwyczajnie się nie wydarzyła.

W kwestii takich zaniedbań wiele ujawnia „Głos Wielkopolski” oraz wdowa, po zmarłym pracowniku. Przedstawione przez nich dowody wskazują, że w Amazonie pracowników traktuje się jak bydło, każdy ma zwyczajnie wykonywać wszystkie polecenia, bo i tak w każdej chwili można go zastąpić kimś innym.

Redakcja powołuje się na informatora, który wskazał, że na dzień przed tym jak doszło do tragedii, dany pracownik został oddelegowany na odcinek pracy, którego samodzielna realizacja nie była możliwa. Prosił o przydzielenie pomocy, jednak spotkał się z odmową lidera zespołu. Zdaniem informatora pracownik zamierzał zgłosić sytuację do głównego menadżera działu, jednak nie zdążył. W drugim dniu pracy na wyczerpującym stanowisku, miał on problem ze złapaniem oddechu, w związku z czym samodzielnie udał się do punktu medycznego – aby do niego dotrzeć musiał przejść znaczny dystans.

Lider zespołu widział sytuacje, wiedział o złym samopoczuciu pracownika, jednak w żaden sposób nie udzielił mu pomocy. Tłumaczył się jedynie zasadami bezpieczeństwa związanymi z epidemią koronawirusa.

Praca na dwie zmiany

Dla sprawy duże znaczenie może mieć również fakt, że pracownik, który zmarł pracował w firmie na dwie zmiany. Było to umotywowane koniecznością zapewnienia bytu rodzinie oraz koniecznością zakupu leków dla żony, która również pracowała dla Amazona – uległa w pracy wypadkowi w październiku 2020 roku. Beata Dziamska do pracy wróciła w czerwcu, jednak na własną odpowiedzialność, z uwagi na fakt, iż jeszcze całkowicie nie wróciła do sił. Nie zmieniało to faktu, że rodzinie brakowało pieniędzy.

Tego dnia [5 września] nie poszłam do pracy, wzięłam urlop wypoczynkowy – mówi. – Mąż czuł się odpowiedzialny za innych pracowników. Wielu z nich nie wytrzymywało tempa pracy. Poinformował o tym lidera i powiedział, że jeśli tak dalej będzie, to na końcu sami będą wozić te skrzynie. Prosił go o przydzielenie kogoś do pomocy. Pomoc uzyskał dopiero pod koniec zmiany. Wiem, że doszło między nimi do kłótni. Opowiedział mi o tym nasz znajomy, który zadzwonił, by uprzedzić, że mąż wróci zły i zmęczony. Gdy w końcu wrócił do domu, był jakiś inny. Zamyślony i zdenerwowany. Nie chciał rozmawiać. Powiedział tylko, że musi odpocząć. (…) Mówili [inni pracownicy Amazona], że mąż powiedział o dziwnym kłuciu w klatce piersiowej. Myśleli, że żartuje, bo to było rano, przed pracą. Spojrzeli na jego twarz, wtedy zrozumieli, że nie jest to żart. Według ich relacji mąż był przerażony, miał rozbiegane oczy. Mieli prosić lidera o wezwanie pomocy. Ten jednak odmówił. Dlaczego kazali mu iść o własnych siłach? Przecież widzieli, że ma problemy z oddychaniem, że słania się na nogach. Wiem, że doprowadzenie go do ratownika spowodowało, że zesłabł. W jego stanie to musiał był ogromny wysiłek. Nie mam pewności, czy akcję reanimacyjną przeprowadzono prawidłowo – wdowa Beata Dziamska dla „Głosu Wielkopolskiego”

Prokuratura Rejonowa Poznań Grunwald wszczęła postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci już 7 września.

Firma odpowiedziała Głosowi Wielkopolski, że wyraża ubolewanie nad śmiercią pracownika, oraz że odpowiednio dba o bezpieczeństwo osób u siebie zatrudnionych.

Co wiemy na temat standardów pracy w firmie Amazon?

Nie jest to pierwszy śmiertelny wypadek w tej firmie, a działacze Solidarności wprost mówią, że Amazon to najgorszy pracodawca w naszym kraju. Ponadto przedstawiciele „Inicjatywy Pracowniczej”, która związana jest z lewicą regularnie pozywają firmę, stając w obronie pracowników. Związki zawodowe ostrzegały, że w zakładzie źle się dzieje, mimo to doszło do tragedii.

W całej sprawie najgorsze jest to, że właściwie nie mamy perspektywy zmian. Obecnie rząd polski ułatwił migrantom możliwość pracy w Polsce, co sprawia, że znika problem znalezienia taniej siły roboczej i nie ma konieczności podnoszenia standardów. Czy właśnie takie podejście i nieodpowiednie traktowanie pracowników przyczynia się do tragedii? Czy, gdyby lider czy ktokolwiek inny zareagował wcześniej, to można by jej uniknąć? Nie poznamy odpowiedzi na te pytania, bo już jest za późno, z pewnością jednak powtarzające się sytuacje tego rodzaju wzbudzają uzasadnione wątpliwości, a także sprzeciw wobec przedmiotowego i bezdusznego traktowania pracowników.

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE