poniedziałek, 6 lutego, 2023

Januszowy brygadzista

Moje doświadczenie z pracy, nie z januszowym szefem, ale z januszowym brygadzistą, co co prawda lekko zbacza z tematyki, ale historia warta rozprzestrzenienia

Początek roku 2020, zatrudniam się w firmie produkującej części – firma jak najbardziej wydaje się być przyjemna z wierzchu: 4k brutto (w wieku 20 lat jakbym w totolotka wygrał), 4 brygadówka, operator maszyn CNC, czyli popatrz, poustawiaj, obserwuj, wszystkiego ciebie nauczą na miejscu w ciągu okresu próbnego 3 miesięcy – jak dla mnie bajka, może się czegoś naucze nawet. Przychodze, przechodze niebywale bolesny tydzień szkoleń teoretycznych i BHP (pod koniec to już w tej salce w karty graliśmy bo nie było o czym gadać) wszystko ok, ciuchy fajne, ciemne, jak sie ubrudzisz to nie wyglądasz jakbyś z kanału wyszedł, na oko typowa robota w fabryce tylko taka troche lepsza, póki co żadnego januszowania tu nie widzę.

Pierwsze 3 miesiące były spokojne, aczkolwiek ku memu niezadowoleniu okazało się, że z uwagi na bardzo małą ilość pracowników Utrzymania Ruchu, wszystkie naprawy, które nie były spowodowane czymś ekstremalnym (np. pożarem maszyny, co często się zdarzało) musiałeś robić sam na linii, czyli wymiana części eksploatacyjnych należała do ciebie, co w maszynach które wręcz ociekały olejem było mniej niż przyjemne, ale dobra, da się przeżyć, brudną robote też ktoś robić musi

Dostaje następną umowe na 3 miesiące, lecz musze się lekko tłumaczyć z tego że kilku rzeczy nie wiem ponieważ nie widziałem jeszcze wszystkich sposobów w który dana maszyna może się spieprzyć, tudzież jej w ten sposób nie ustawiałem ponieważ nie było takiej potrzeby

Zaraz po dostaniu tej umowy uderza pierwszy lockdown pandemii 'Super’ myśle sobie, 'kasa za darmo’. Po odsiedzeniu tego bolesnego miesiąca w chaupie na dupie, wróciliśmy do pracy, tym razem do systemu 3 zmianowego, ponieważ nie było zamówień oraz pracowników

W moim składzie nastąpiły 2 zmiany

Nowy brygadzista – którego będziemy poprostu nazywać Januszem

Nowy kolega na linii, pracujący ze mną przy tych samych maszynach

Niewiele czasu minęło, póki moje zachowania zaczęły poprostu nie przypadać do gustu januszowi – gdy wszystkie maszyny działały poprawnie, ja stałem na linii pod jednym z nawiewów (na linii stale była temperatura w granicach 35 stopni, z uwagi na szlifowanie, hartowanie i inne tego typu procesy), a nie chodziłem ciągle i nie robiłem pomiarów, robiąc je w 15 minutowych odstępach, z czego to i tak było dużo, bo oficjalnie mieliśmy robić je raz na godzinę wg. kart jakie nam dawano do robienia pomiarów. To oczywiście nie było jedynym z grzechów śmiertelnych jakie u mnie zdążył zauważyć, ponieważ kiedy stałem pod nawiewem wkładałem ręke do kieszeni.

Tak być nie mogło, ja byłem wariatem, dewiantem, a on miał zamiar mnie sprostować, nosz przecież to okropnie wygląda. Pracownik stoi i odpoczywa podczas gdy wszystkie maszyny działają poprawnie? Skandal.

No i w tym momencie po jakichś 2 tygodniach rozpoczęło się 'Weź więcej rób’ 'Nosz weź rusz tą dupe’. Na logiczną odpowiedź, że wszystko działa, ten wyjeżdżał z odpowiedzią, że w takim razie mam sprzątać. Posprzątane? Maszyny działają? To posprzątaj jeszcze raz, przecież pracownik bez pracy to tylko pieniądz marnuje.

Tutaj dodać muszę, że jego dzień pracy polegał na siedzeniu przy komputerze przez jakieś 2 godziny, po czym wychodził na linie i gadał z jednym z pracowników, nie wychodził oficjalnie na przerwe, poprostu łaził po zupki chińskie z automatu i wpie*dalał je przy biurku, tam też często sobie siedział, tak poprostu, jako przerwa, żeby było że chłop taki zaangażowany jest w robote że nawet na przerwy nie chodzi.

To oczywiście było dosyć złudne, ponieważ jak wychodził na linie to tylko ludzi do roboty zaganiał, a on sobie wracał do biurka, kończył zupke, wypił herbatke, z dziewczynami na końcu linii zagadał – takie zaangażowanie.

Oczywiście ja dla niego byłem jak sól w oku, robiłem rzeczy podobne do niego, tylko że on mógł je robić, a ja z uwagi że miałem wyglądać na zaangażowanego pracownika, pchanego do przodu mądrym słowem mojego brygadzisty, nie mogłem

Tak to wyglądało przez następne 2 miesiące, jedyne co sie działo to to pieprzenie, grożenie naganami, ciągłe obserwowanie czy nie spóźniamy się o 2 minuty z półgodzinnej przerwy od niego się nasilało, połączone z ciągłym robieniem przy tych maszynach, kapiącym po czole oleju, smrodzie oleju, cieple w środku lata sprawiało, że człowiek bardziej zmęczony przychodził do roboty niż wychodził, ponieważ oczekiwał tego całego gówna jakie na niego tam czeka, jedynym odstępstwem od tych realiów były moje rozmowy z tym wcześniej nadmienionym kolegą na linii, który nie tylko dodawał otuchy, to jeszcze z uwagi na to, że obaj znaliśmy sytuacje rynkową wiedzieliśmy, że potrzebują doświadczonych pracowników, więc bawiliśmy się sprzętem fabryki wiedząc, że dopóki nie przesadzimy, to raczej nas nie wywalą, no ale i tak sytuacja z januszem była jaka była, trzeba było to przeczekać

Moja trzecia, i zarazem ostatnia (spojler) umowa 3 miesięczna była okresem bardzo mocnego nasilenia się pie*dolenia od tego starego dziada.

Pewnego dnia, pamiętam była już późna godzina, koło 20, mojego kolegi nie było. Dzień był bardzo spokojny, 6 godzin stania, buty niewygodne, dodatkowo płaskostopie, więc bolą jak cholera, a na linii stołki. Wyglądały kusząco, myśle sobie 'A co tam, chwile sobie siąde’ Wziąłem owy stołek za maszyne, postawiłem w takim miejscu co by debil nie widział, no i oczywiście aby nie pogarszać estetycznej wartości tej żółtoszarej, starej, pokrytej olejem linii. Niestety, Janusz to widział, jak do mnie podszedł, jakby mnie chciał zabić na mnie spojrzał, powiedział, żebym z nim podszedł coś zobaczył.

Wziął mnie oprowadził przez wszystkie linie, pokazując, że nikt na innych nie siedzi, więc czemu ja moge sobie usiąść.

Powiedziałem, że mam płaskostopie, nogi bolą, maszyny pracują, a on do mnie, bez żadnego zastanowienia.

„To czemu tu pracujesz?! Jak cie coś boli to w*pierdalaj stąd do doktora i do jakiegoś biura leć z*pierdalać, a nie tutaj. Tutaj nie ma miejsca dla takich j*bańców jak Ty”.

Ja osobiście uważam się za osobe bardzo spokojną, niewiele osób widziało jak to wygląda, kiedy jestem na limicie prz*pierdolenia komuś, lecz ów janusz miał właśnie honor dołączenia do tego grona.

Gdy doszliśmy na linie, ja wiem tylko, że zacząłem się po nim wydzierać, m.in. mówiąc, że „Skoro z niego taki doktorek i wszystko wie, to czemu tu siedzi na dupie po 8 godzin wpi*rdalając zupki chińskie”, aczkolwiek nawet sam nie wiem czy tak to powiedziałem. Mój mózg kompletnie się wyłaczył, wszystkie możliwe systemy bezpieczeństwa zostały wyłączone. Zacząłem po nim jechać jak Kubica, odmieniłem słowo „Sku*wysyn” na wszystkie możliwe sposoby i jeszcze troche, w tym samym czasie modląc się, żeby dał mi chociażby liścia po pysku, tak żebym mógł jeszcze bardziej się do niego dobrać, żeby wyjeżdżał z roboty nie z kolegą, ale z kroplówką.

Mimo hałasu maszyn, który wymagał od nas noszenia stoperów, zauważyłem po zdarzeniu, że uwagę wielu osób przykuła nasza mała sprzeczka. Po niej, postanowiłem sobie usiąść, a po kilku minutach przeszedł również i janusz i łaskawie powiedział, że zmienił zdanie i mogę sobie usiąść, lecz dla mnie, to był początek wojny.

Do tej pory trawiłem w jakiś sposób te wszystkie zachowania, lecz jak wystrzeliłem do niego, sprawa stała się osobista, więc postawiłem sobie jeden cel – Żeby dzięki mnie go wyj*bali.

Wiedziałem już, że nie jestem jedyną osobą której sie czepił, poprostu inne osoby sobie pod siebie wytresował, a że miał kontakty w firmie (pracował tam 22 lata) to takie osoby jak szef linii to byli jego partnerzy do piwka i inni się go bali, ale z uwagi na to że jestem młodym debilem, auta nie miałem, na rachunki żeby mamie dopomóc miałem, czemu nie spróbować?

No to jak nie do szefa linii, to zacząłem skargi zgłaszać do HRu, a potem do szefa hali, który de facto był jeden poziom wyżej od szefa linii. Facet był stosunkowo nowy na stanowisku, Janusz jeszcze go nie znał dobrze, a dodatkowo szef hali bardzo szczycił się tym jak bardzo stoi po stronie pracowników, m.in. dyscyplinarnie wyrzucając już jednego brygadzistę. Wnosiłem pisma, skargi ustne, robiłem notatki w telefonie wyzwisk i innych ciekawych kroków jakie janusz podejmował, by polepszyć naszą wydajnośc w pracy, lecz nadal mi było mało, takie podejście było tym dobrym, ale nie mogłem z siebie zrzucić poczucia, że sprawiedliwości nadal tutaj nie stało się zadość, więc jakże głupio, postanowiłem, że sam chcę się odbić za to wszystko, nawet małym gestem, ale chce to zrobić.

Co zauważyłem zaraz po tym jak zmienili nam zmiany, janusz miał nawyk, że zostawiał swoje klucze do szafki w zamku kiedy szedł pod prysznic, a szafke miał obok mojej. Już dawno porozglądałem się po całej szatni, jak to wygląda, gdzie, co, jak, pomyślałem „uda mi się to”.

Więc poczekałem, aż nastały nocki, środa rano, wszyscy wychodzimy do szatni, zmęczeni jak to po nocce. Janusz jak zawsze zostawił swój klucz w zamku szafki, a ja po ubraniu się i sprawdzeniu czy jest czysto, zamknąłem szafke ze wszystkimi jego ciuchami i rzeczami w środku i poszedłem na autobus.

Oczywiście po tym chciał to na mnie zwalić, ale nie miał żadnego dowodu, i do teraz nie jest na 100% pewien co wtedy się stało, ale ja obróciłem kota ogonem i na tekst, że ja mu te klucze ukradłem, odpowiedziałem, że on poprostu mnie chce w to wrobić.

Jak najbardziej pod względem bycia fair, i bycia „tym dobrym” w tej sytuacji to nie zdałem egzaminu, ale czasami człowiek musi sam coś zrobić, choćby żeby własne morale podnieść.

Ostatecznie, kilka tygodni później bez żadnego ostrzeżenia powiedziano mi, że postanowili mi nie przedłużyć umowy, dosłownie w ostatni dzień, więc Janusz i jego kontakty wygrały…
Albo i nie, ponieważ w tym roku spotkałem kolege który był jego zastępcą… albo raczej już nie zastępcą, tylko brygadzistą, ponieważ po 22 latach pracy w tej firmie, po tym jak mnie zwolnili, reszta pracowników postanowiła, że również zgłoszą wszystkie rzeczy, które janusz potrafił im gadać i robić.

Janusz został po 22 latach dyscyplinarnie zwolniony.

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Black Jezus on Porównanie UK z Polską
Grzegorz Brzęczyszczykiewicz on Praca w warsztacie samochodowym w UK
Black Jezus on Mamusia szefa
Robert on Pani Kasia
Grzegorz Brzeczyszczykiewicz on Praca w warsztacie samochodowym w UK
Zombie driver on Klasyczny karynex