poniedziałek, 28 listopada, 2022
Strona głównaPiekielni szefowieKu przestrodze dla młodych kobiet

Ku przestrodze dla młodych kobiet

Trochę bardziej poważnie. Ku przestrodze, szczególnie dla młodych kobiet zaczynających dopiero karierę, dla waszych córek, wnuczek, czy kogo tam macie. Uczulajcie je na takie zachowania!

Skończyłam szkołę średnią i dopiero co rozpoczęłam studia, więc postanowiłam zaczepić się gdzieś do pracy. Doświadczenia niemal zero, tylko dwumiesięczne praktyki w hotelu, ale trafiłam na świetną z pozoru ofertę. Pomoc administracyjno-domowa. Tak, dobrze czytacie – domowa. Do moich zadań miały należeć proste prace biurowe w stylu zrobienia tabeli ze zleceniami czy podsumowania kosztów czegoś, a do tego proste prace porządkowe – tu zamieć, tam odkurz, tu wyprasuj, bo szefowa była młodą mamusią i nie miała czasu.
Zatrudniła mnie właściwie z marszu i od razu poznałam jej męża – nieformalnego szefa, 30 lat starszego od niej, który właściwie ogarniał większość spraw w firmie. Nie mnie oceniać, miałam pracować – to pracowałam.

Któregoś dnia szef zapytał, czy mam prawko i czy może nie chciałabym też go czasami podrzucić tu i ówdzie, bo on nie ma prawa jazdy i zawsze ktoś z pracowników musi to robić. Zapłaci, da auto służbowe. Brzmiało spoko, zgodziłam się.

Zaczęło się w sumie niewinnie – „chodź wejdziemy na herbatę”, „skoczymy na obiadek”, nie chciałam wchodzić, tylko czekać w aucie 😉 No to spróbował z innej strony – „widzę, że lubisz sukienki, mam taki fajny sklep, może Ci pokażę?”… Tak – lubiłam, nie – nie skusiłam się. To jeszcze z innej beczki – „mamy delegację z chłopakami, oni będą robić, a Tobie postawię SPA w hotelu jak mnie zawieziesz” – nooo nie godziłam się na wyjazdy służbowe, a SPA nawet nie lubiłam 😉

Młoda, głupia, odmawiałam chyba niezbyt stanowczo, bo w końcu dostałam wieczorem… Wiersz. Mailem. Na temat „mnie w sukience”… Z dopiskiem, że on zaplanował jednak tę delegację ze mną, zarezerwował już nam WSPÓLNY POKÓJ (!!!) i byle tylko szefowa się nie dowiedziała, że jadę (!!!!!!!!)… A w załączniku – zdjęcia bardzo, BARDZO, BAAAARDZO skąpych sukienek (zakrawających już bardziej na bieliznę).

Prawie 40 lat starszy ode mnie facet, z żoną 30 lat młodszą, noworodkiem – za mało było mu wrażeń…

Na szczęście wtedy już nie paliła mi się czerwona lampka, a cały rząd halogenów. Długo się nie zastanawiałam, wydrukowałam całego maila wraz z załącznikami i następnego dnia z samego rana zajrzałam do szefowej. Przekazałam jej wydruk z kompletnym info na temat tego, co się działo i że nie przyszłam tu „dawać d#py” jakiemuś staremu oblechowi, tylko pracować i w sumie nie wiem, za kogo oni mnie uważają? Westchnęła głęboko i rzekła – „mhm, czyli dlatego pewnie dwie poprzednie asystentki uciekły bez słowa po kilku dniach”…

Z samym dziadem skonfrontowałam się dokładnie minutę później, kiedy jego małżonka rzucała moimi wydrukami w jego twarz 😅 ogłaszając, że idzie się pakować. Ja też zwinęłam tobołki i dorzuciłam tylko, że na to już są paragrafy i liczę, że nigdy więcej się nie zobaczymy.

Podsumowując – na szczęście dla mnie historia nie zakończyła się żadną fizyczną krzywdą, oprócz tego że – co oczywiste – straciłam pracę. Nową znaleźć było ciężko, bo każde kolejne ogłoszenie wydawało mi się „podejrzane”… Na szczęście – nie paliło się wtedy i mogłam liczyć na wsparcie bliskich.

Gdybym wcześniej bardziej stanowczo odmawiała – być może w ogóle nie byłoby o czym pisać… Ale może na moim przykładzie jakaś młoda dama wysnuje wnioski wcześniej 😉

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE