poniedziałek, 15 sierpnia, 2022
Strona głównaPiekielni szefowiePraca w kawiarence internetowej i podkradanie ulotek konkurencji

Praca w kawiarence internetowej i podkradanie ulotek konkurencji

Jeden z moich pierwszych zakładów pracy..wspaniałe miasto Kraków, ja na „delegacji” u swojej byłej narzeczonej. Doświadczenie prawie zerowe, niedługo po skończeniu informatyki, rok chyba 2000-2002. Zatrudniłem się w kawiarence internetowej.

Stawka zawrotne 3 zł na godzinę, oczywiście na czarno z obietnicą umowy zlecenia po paru miesiącach : ) Januszex miał pod sobą parę kawiarenek i sklepy z markowymi zegarkami i kalkulatorami. W dwóch lokacjach akurat kawiarenki były dokładnie obok tych sklepów.

Pomijając warunki pracy, czyli lokal mniej więcej 3×3 m, szum i ciepło z starych komputerów plus przeogromny kombajn drukarka/xero/skaner/fax, który miał na oko 1,5 metra i ważył koło 70 kg…jak na jakiejś hali produkcyjnej albo gorzej…

Do normalnych obowiązków należało m.in. oznaczenie każdego z klientów co 15 min w „systemie” (czyli na wydrukowanej kartce 😃 ) i dopytanie czy kończy, czy dalej przedłuża czas. Do tego obsługa zapytań mailowych telefonicznych, robienie kawy herbaty, sprzatanie itp itd. Januszex na dzień dobry stwierdził, że my i tak w tej robocie nic nie robimy więc mamy „wspomagać” pracę sklepów.

Polegało to m.in. na tym, że część pracowników po pracy jeździła po mieście i osiedlach kradnąc konkurencyjne ulotki. Potem te ulotki trafiały do nas do kawiarenki celem „obróbki graficznej”.

Za gumowanie danych innej firmy robił marker a za wklejanie właściwych danych ręcznie wypełniane karteczki z zeszytu przyklejane najzwyklejszym klejem szkolnym : )

Zwykle dostawaliśmy około 500 do 1000 ulotek na tydzień z rozkazem, żeby skończyć to do końca dnia, bo jutro poranna zmiana kończy pół godziny wcześniej, żeby jechać i roznieść materiały promocyjne : )

Poza tym praca jak na tamte lata itp. była powiedzmy…znośna. Ekipa była w miarę zgrana, liczyło się samo doświadczenie, łapanie kontaktów itp. Mój zmiennik co jakiś czas naganiał mi „fuchy” bo sam był starszy i miał ich dużo więc i tak nie miał czasu. Np. jednej pielęgniarce praktycznie pisałem pracę dyplomową, komuś naprawiałem komputer itp itd.

Trzeba pamiętać, że na tamten czas zdolności obsługi komputera szarych ludzi były naprawdę bardzo ograniczone. Niestety januszex dowiedział się o tym przez przypadek i zwolnił mnie, bo „ja nie będę na jego krwawicy się dorabiał, bo on i tak mi za dużo płaci za nic nierobienie”. Oczywiście „fuchy” robiłem po godzinach pracy a dla przykładu pielęgniarka od pisania pracy przy okazji „konsultacji” przychodziła do kawiarenki i siedziała po parę godzin szukając dodatkowych materiałów albo przynosząc mi książki do skanowania za które normalnie płaciła jak klient kawiarenki.

Januszex miał koło 50 lat, ale ciągle narzekał, że jest schorowany, biedny, wszystko go boli i ma problemy z kręgosłupem. co było oczywiście ściemą. To była sobota koło 21. Właśnie zamykałem zmianę i lokal, przyszedł niezapowiedziany. Wygłosił swój monolog po czym powiedział, że już tu nie pracuję i mi nie zapłaci za ten miesiąc, bo go okradłem.

Dużo nie myśląc spakowałem swoje manatki i wychodzę. A ten do mnie, że chyba o czymś zapomniałem i mam dokończyć zmianę, zrobić papiery, posprzątać całą kawiarenkę i wciągnąć gumolit. Gumolit to była oczywiście dosyć duża, ciężka wycieraczka koło 1×1 m gumowa z dziurami, którą na zimę wynosiliśmy przed drzwi a druga była przy wejściu – na koniec zmiany zanosiło się to „na zaplecze”.

Popatrzyłem na niego i powiedziałem „ale ja tu już nie pracuję” i wyszedłem. Przez weekend dostawałem masę smsów z groźbami itp.

W poniedziałek zadzwoniłem do księgowości z zapytaniem gdzie i kiedy mam odebrać wypłatę za ten miesiąc. Po licznych rozmowach januszex zadzwonił do mnie wydzierając się, że chyba mnie poje*** i nic nie dostanę.

Traf chciał, że moja była narzeczona miała znajomych w lokalnych mediach, więc powiedziałem mu, że czekam godzinę na informację o rozliczonym miesiącu i dzisiaj po południu jadę po wypłatę jak nie to idę do pipu i do lokalnych mediów, żeby opowiedzieć o warunkach pracy i o tym jak kradnie konkurencji ulotki itp.

Po około 5 min bluzgania rozłączył się. Po niecałej godzinie dostałem sms z wyliczeniem wypłaty i informacją, że mogę dzisiaj odebrać : )

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE