poniedziałek, 28 listopada, 2022

Z deszczu pod rynne

Zaraz po skończeniu szkoły średniej dostałem propozycję pracy w małej firmie świadczącej usługi telekomunikacyjne. Jak to młody, głupi, na wsi – 1200zl na rękę było ok i to było coś super, że miałem własne pieniądze itd

Szybko opanowałem zakres obowiązków no i tak leciało i leciało… Przez pierwszy rok(?) Oczywiście na czarno, bo na chuj umowa. Później jak już jedne z byłych pracowników podpierdolił firmę że bez umów, badań i zjawiły się panie z PIPu to nagle pojawiły się umowy na UWAGA! 1/8 ETATU Xd Efekt? Praca 9-16 (niby) , w praktyce wiele razy wracałem do domu o 18 albo po 18. Więcej płatne? A w życiu! Tak się ciulalem po tej pracy przez kolejne 3 lata, bo nie miałem zbyt dużych wymagań jak i potrzeb. Pracując w jednej firmie w praktyce, przerobiłem 3 firmy w teorii xd I może kilka razy wyszedłem ponad 2100 na rękę

No ale szefu nie widział w tym nic złego, nawet w momencie gdy powiedzialem, że odchodzę, bo za takie pieniądze to ciężko przeżyć. Do dziś chyba ma dwóch pracowników i dziewczynę w biurze, która zarabia może coś koło 2000. A firma miesięcznie generuje przychód w wysokości 20-30 tysięcy z samych klientów, do tego różnego rodzaju dofinansowania i klienci biznesowi czyli duże firmy.

No ale później spadłem z deszczu pod rynne xD poszedłem na produkcję do niemieckiej firmy, na start 3000, po okresie przyuczenia twór pod nazwą „akord na minutę” Efekt? Nie zgadnięcie im więcej robiłem, tym mniej zarabiałem, bo nagle „góra” stwierdziła, że zacznie urywać minuty nie mówiąc nikomu za co i ile. A moi współpracownicy byli genialni. Jak im się nie chciało robić to było „no młody, tu się za*pierdala” i ani słowa brygadzistom, ale jak ja coś zjebalem (wiadomo, wszystkiego od razu się nie nauczysz) to zapierdalali do przełożonych, żeby n*pierdalać.

Dopiero po jakimś czasie dowiedziałem się, że firma należy do takich, w których pracownicy za wszelką cenę walczą o swoje… P*dpierdalając innych… No i to słynne „jak się nie wyrabiasz to się zwolnij” ale żeby przyjść i pokazać to już nie bo czasu nie ma, a dzień w dzień minimum godzinę wcześniej kończyliśmy dniówkę, no ale nigdy nie było czasu.

Brygadziści oczywiście mieli wyjebane w to co się dzieje na hali, im się miała zgadzać liczba wykonanych zleceń i brak jakichkolwiek opóźnień. Premia? Była tam 10 lat temu, a te zjeby co tam tyle pracują potrafili tylko wyzywać do siebie, że ten CH”j pier… Żeruje na wszystkim, ale wystarczyło, że pojawił się na magazynie to albo spierd… Albo lizali d*pę.

Do mnie podszedł jeden jedyny raz! Zapytał, czy mogę przez najbliższe kilka tygodni przychodzić na 10-12h do pracy. Niestety dostał odpowiedź odmowną uargumentowana faktem, iż mam małe dziecko i nie mam go z kim zostawiać. „Każdy ma dzieci, ale pracować ktoś musi”

-„No musi musi, ale niestety ja tym człowiekiem nie będę”

Więcej już do mnie nie przyszedł, tylko wysyłał innych z pytaniem, czy zostaje na „nieprzymusowe nadgodziny” oczywiście nie zostawałem xd

Męczyłem się w tej firmie przez rok i 2 miesiące. Z dnia na dzień złożyłem wypowiedzenie i więcej tam nie poszedłem. Niby firma niemiecka, ale z polską mentalnością, im większe wymagania, tym mniejsze pieniądze.

No i zapomniałem o najważniejszym. UMOWA O PRACE TYMCZASOWA!! nie wiem czy ktokolwiek z was tutaj tyle umów ze wszystkich firm co ja z tej jednej xD

MOŻE CI SIĘ RÓWNIEŻ SPODOBAĆ:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

DODAJ SWOJĄ HISTORIĘ

Najpopularniejsze z 7 dni

NAJNOWSZE KOMENTARZE